sobota, 31 grudnia 2016

Spóźniony Cute Box!

Na początku chciałabym bardzo przeprosić za nie dotrzymanie słowa, posty miały być dwa , w pierwszej połowie grudnia, a pojawia się jeden, ostatniego grudnia.
Niestety w mym życiu pojawiło się wiele zawirowań i nie zdązyłam nic nie napisać, ale dzięki losowi zdążyłam porobić zdjęcia Cute Boxowi/ Pixel Boxa nie będzie ponieważ nie zdążył dojść przed moim wyjazdem.
W styczniu też przewiduję lekkie opóźnienie, ale boxa mam już zamówionego! Następny post pojawi się między 23 a 31 stycznia. A będzie to Pretty Box!

Cute Box


Jest to chyba najtańszy z dostępnych pudełek w Polsce, ponieważ jego cena wynosi tylko 49.99 zł za miesiąc.
Dostępne dwa rodzaje subskrypcji:
-1 miesiączna- 49.99zł
- 3 miesięczna- 145.00zł

Co w środku?

 -5 różych produktów
-Chwile dla siebie, na potrzebny relaks
-Dobra książka oraz przekąska
-Produk związany z pielęgnacją bądź makijażem
-Praktyczny gadżet
Cute Boxa możemy zamówić Tutaj.



Cute Box prezentuje się naprawdę ślicznie i "słodko", niby pudełko jest wykonane z zwykłego kartonu ale czarna wstążka z etykietką dodaje mu tego uroku, a czerwona bibułka pobudza tylko wyobraźnię na temat tego co możemy znależć w środku.


Na początek wyciągam  dwa kupony zniżkowe oraz życzenia świąteczne od zespołu Cute Box, kupony niestety nie przyciągneły zbyt wiele uwagi z mej strony, dlatego na chwile obecną nie  pamiętam z czego one były, następną rzeczą ,która wyjełam z boxu okazał się:

Wosk zapachowy Yankee Candle, zaskoczyło mnie to szczerze mówiąc, jednak pozytywnie. Sam zapach Bundle Up bardzo mi się spodobał i gdyby nie pilna przeprowadzka to od razu bym go paliła w załączonym kominku:

Jest on kolejnym elementem pudełka, przepraszam za zdjęcie, aczkolwiek aparat zaczął mi się sprzaciwać, sam kominek jest wykonany ładnie, jednakże osobiście mi się nie podoba, ponieważ nie lubie tego typu grafik, ale na prezent swiąteczny nadał się doskonale, co zabawniejsze do kompletu był również dołączony tea light, czyli cały zestaw do aromaterapii był!

Kolejnym produktem który otrzymałam była maseczka z glinki, bardzo fajna sprawa szczerze mówiąc. Z chęcią będę ją stosować, jednak minusem całej sprawy jest to, iż na fanpage Cute Boxa wiele subskrybentek pytało się jak taką maseczkę rozrobić, ponieważ nie dołączono do niej żadnej instrukcji użytkowania.
Jak rozrobić dobrze glinkę?
-Glinkę należy rozrobić z odrobiną wody, najlepiej mineralną, tak by uzyskać konsystencje gęstego kremu.
-Następnie zaaplikuj glinkę na swej twarzy najlepiej za pomocą pędzla kosmetycznego.
-Nie pozwól by maseczka wyschła, gdy poczujesz ,że zaczyna wysychać zwilż ją delikatnie np. za pomocą skraplacza lub wilgotnymi opuszkami palców.
-Po 20 minutach zmyj maseczkę z twarzy letnią wodą.
Glinka zieloną, jaką otrzymałam w Cute Box'ie, jest idealna na wypryski, trądzik oraz regenerację zmęczonej cery/

Kolejnym kosmetykiem jaki otrzymaliśmy jest peeling kawowy, niestety nie zdążyłam go jeszcze użyć więc się nie wypowiem za wiele na jego temat.

Jako przekąske otrzymaliśmy małego czekoladowego misia, któremu też nie udało mi się zrobić zbyt ładnego zdjęcia niestety, zostawiłam go sobie na smutne dni.

Następnie wyjełam z pudełka dwie herbaty ziołowe, Ziemiańską oraz Mistrzowską, przyznam się, że jestem herbatoholikiem, ale nie bardzo lubię probować nowe smaki, jednakże te dwie wyżej herbaty sobie zostawiłam na wypróbowanie.

Ostatnią rzeczą jaką wyciągnełąm była książka pod tytułem "Żona Inkwizytora" autorstwa Jeanne Kalogridis, okładna wygląda obiecująco, ale niestety nie lubię romansów więc książka stała się kolejnym prezentem gwiazdkowym dla innego ksiażkoholika.
Sam opis książki, nie zapowiadał się mega tandetnie, ale coś nadal budziło moją niechęć:
"Miłość.
Nienawiść.
I nadzieja, która przywraca życiu sens.

Sewilla, koniec XV wieku. W Hiszpanii twardą ręką rządzi Izabela Kastylijska. Katolicka królowa, za namową swoich doradców, postanawia oczyścić kraj z Żydów. Miasto ogarnia lęk i przerażenie, a Sewilla staje w ogniu stosów inkwizycji.

W cieniu tragedii miasta rozgrywa się prywatny dramat Marisol. Oskarżony o herezję ojciec w obawie o córkę w pośpiechu wydaje ją za mąż za inkwizytora Gabriela, ma to uchronić Marisol od podejrzeń i tortur.

Osamotniona dziewczyna, wydana za znienawidzonego mężczyznę, nadal tęskni za ukochanym Antoniem, który przed kilku laty porzucił ją bez słowa. Jej nieszczęście pogłębia się, gdy w dniu swojego ślubu spotyka go w kościele. Poznaje prawdę, o której wolałaby się nigdy nie dowiedzieć.

Czy Marisol uda się uratować ojca i odzyskać ukochanego?
Czy zaplątana w dworskie intrygi uwolni się od inkwizycji i okrutnego męża?

Idealna lektura dla fanek Dynastii Tudorów i Rodziny Borgiów.

"Książka od której trudno się oderwać. Jeanne Kalogridis zabiera nas w podróż do XV-wiecznej Hiszpanii, nękanej przez widmo inkwizycji. To powieść o miłości, która jest w stanie pokonać wszelkie przeciwności. Propozycja na miarę Miłości w czasach zarazy Marqueza. Doskonała na długie jesienne wieczory. Gorąco polecam!"

Marta Żmuda Trzebiatowska"

Pewnie kolejna powieść w stylu Mary Sue, ale jeśli ktoś takie lubi to polecam z całego serca, w końcu ilu ludzi tyle opinii oraz gustów.


Czas na podsumowanie!

Cute Box jak na swoją cenę prezentuje się całkiem fajnie, tym bardziej, że zawiera w sobie książkę, co jest niewątpliwym plusem tego pudełka, a także wosk z Yankiee Candle, której firmy jestem fanką jak zapewne wiele z was. Elementem pudełka, który jeszcze mi się podobał, była maseczka z zielonej glinki. Natomiast kominek wraz z herbatami nie specjalnie mi się podobał, może dlatego, że swój ukochany kominek już posiadam.
Czy zamówiłabym ponownie Cute Boxa?
Szczerze mówiąc nie wiem, pudełko jakoś mnie nie powaliło z nóg, jednakże nie mówie stanowczego "nie", być może w przyszlości zamówie jeszcze jedno pudełko jeśli, coś z podpowiedzi przypadnie mi do gustu.
Jednak jedno potwierdzę, biorąc cały zestaw do kupy faktycznie otrzymamy według mnie relaks ,który ekipa tworząca Cute Boxy chce nam dać, bo cóż jest lepsze niż zaszycie w lekturze książki w stworzonym wokół nas, odpowiednim relaksie?

Na koniec, chciałabym wszystkim życzyć wszystkiego dobrego w nadchodzacym nowym roku, oby był dużo bardziej łaskawszy dla Was jak i dla mnie.
Mam nadzieję, że blog z kolejnymi miesiącami będzie się rozwijał w dobrym kierunku, a tymczasem życzę Szampańskiej Zabawy!

piątek, 11 listopada 2016

Coś dla dbających o siebie, czyli Health Box!

Health Box - Listopadowy

W tym miesiącu w moje ręcę trafił Health Box, zupełnie inny Box od poprzedniego, tak jak już zdążyłam zauważyć w świecie pudełek każdy znajdzie coś dla siebie.
Tym razem coś dla ludzi ,którzy popierają zdrowy styl życia i wszystko co nim związane, szczerze mówiąc ten box to zupełnie nie moja bajka, aczkolwiek dałam go mojej siostrze, która bardzo się z niego ucieszyła. W zamian poprosiłam ją o opinię tego co zdąży spróbować, nim napiszę ten post.
Jak zapewne się domyślacie, co miesiąc jest zupełnie inna zawartość pudełka, jednym z niewątpliwych plusów Health Boxa jest to, iż twórcy biorą pod uwagę różne alergie żywnościowe klientów, jeśli jesteś na coś uczulony, wystarczy ,że napiszesz o tym przy zamówieniu w specjalnej rubrycej z dodatkowymi uwagami, a produkt na który jesteś uczulony wymienią na inny. Boxa zamawiamy do 22 dnia każdego miesiąca, a otrzymujemy go w 1 tygodniu następnego miesiąca, ja swój Health Box otrzymałam już 2 listopada.

Health Box w pigułce.

Rodzaje subskrypcji pudełka oraz ich ceny:
1 Miesiąc - 54.99zł
3 Miesiące - 149.99zł
6 Mięsięcy - 279.99zł

Co w środku?

Minimum 6 produktów w każdym Health Boxie, w tym 5 produktów takich samych dla każdego, a 6 produkt jest wyberany losowo.
Health Boxa można zamówić Tutaj
No to co? Pora przedstawić wam nasze pudełeczko z listopada :)


Jak widać, opakowanie Health Boxa jest proste, wykonane z zwykłego kartonu, co niestety troche mnie rozczarowało, po Pixel Boxie spodziewałam się jakiegoś ładniejszego opakowania, jestem osobą, która lubi się napawać ładnymi "Skórkami". Logo samo w sobie jest proste i miłe dla oka.
Po otwarciu Boxa od razu widzimy nasze produkty, dwa z nich są w foli bąbelkowej, za co daję kolejny plus, ponieważ możemy sobie postrzelać po tym jak nacieszymi się zawartością pudełka, drugi plus jest też ,za tą folię, ponieważ zabezpieczyła szklane opakowania przed rozbiciem się w czasie  dostawy i zrobieniem jednego wielkiego syfu, nie wyborażam sobe grzebania w resztkach po dźemie i soku. W dodatku pod produktami możemy dostrzec sianko, myslę ,że nawiązuje ono jakoś do "zdrowego: typu pudełka, ponieważ siano kojarzy mi się z wsią, a wieś z wesołymi zwierzątkami i zdrowymi produktami od kurek i innych zwierzątek lub roślinek.


Pierwszym produktem ,który wyciągamy jest suszona Aronia ,polskiego pochodzenia, która jest bio!
Z tyłu opakowania znajdujemy opis produktu, dowiadujemy się jakiego smaku jest Aronia, w sumie jest to przydatna informacja dla kogoś, kto nigdy nie miał styczności z aronią, w tym mnie. Dowiadujemy się też jak możemy zastosować tą aronię, moja siostra odkąd ją dostała zaczeła pić herbatę z miodem i właśnie aronią i sobie chwali, mówiąc, że jest bardzo dobre.


Kolejnym produktem, który wyciągamy z pudełka okazał się Cynamon Mielony.
Od razu przyznam się, że Cynamonu ja nienawidzę z całego serca i skubana wyczuję go nawet w małych ilościach w różnych daniach. 
Pozwolę sobie zarzucić małą anegdotką co do tego faktu, jak wiadomo cynamom idealnie pasuje do ciasta takiego jakim jest jabłecznik. Moja Mama wiedziała o tym i specjalnie z myślą o mnie robiła taki jabłecznik gdzie połowa była z cynamonem ,a druga połowa ciasta nie zawierała ani trochę cynamonu, co bym też mogła sobie trochę podjeść :)
Produkt pochodzi z Niemiec, co widać po oryginalnym opakowaniu, jednak z tyłu opakowania widzimy naklejkę z informacjami po Polsku, ten cynamon również jest Bio, tak jak i reszta produktów z tego pudełka.



Następnym produktem, który znajduje się w pudełku to Ryż Jaśminowy.
Osobiście za ryżem przepadam, dzięki niemu szybko można uzyskać uczucie nasycenia, które potrafi trzymać bardzo długo. Z tyłu opakowania znów, dostajemy garść informacji na temat tego produktu, między innymi dowiadujemy się jak możemy zastosować ten produkt.
Podobno w czasie gotowania ryżu jaśminowego, czuć miły zapach jaśminu, jako ciekawostkę mogę dodać ,że ten ryż zawiera w sobie białko, wapń, fosfor, witaminę B1 ,a także B6,  poza tym podobno wzmacnia trzustkę i śledzionę, działa dobrze na żołądek oraz ma właściwości detotyksujące.
Po ugotowaniu ryż jaśminowy staje się kleisty i jest idealny do deserów.




Następnie z pudełka wyjełam Baton Warszawki o smaku porzeczkowo- kokosowym, kolejny zastrzyk witamin i jak stwiedziła moja siostra idealna przekąska do pracy, niestety jej opinia na temat tego produktu była stradznie uboga, ponieważ gdy poprosiłam ją o wypowiedzenie się na temat tego produktu stwierdziła tylko ,że "Jest smaczny i dobry", trochę bardziej rozwiniętą opinię miała na temat następnego produktu:


Czyli 100% Soku Wiśniowego
A więc dostałam taką informację ,że sok jest dobry, aczkolwiek strasznie słodki i moja siostra musiała go rozrabiać z wodą, co ma w sumie swój plus, ponieważ miała więcej picia :)
Według mnie soki wiśniowe są idealne jesienią ponieważ zawierają wiele witamin takich jak bardzo potrzebna witamina C oraz K, zawierają także kwas foliowy, żelazo i witaminy B1 i B2.
Wiśnie są także żródłem błonnika, poza tym obniżają poziom cholesterolu, gorączkę, zapobiegają anemii oraz wpływają dobrze na serce i nerki no i poprawiają apetyt.



Ostatnim produktem jaki znajdujemy w boxie jest Konfitura domowa bez dodatku cukru, niestety jeszcze z nas nie miała okazji jej wypróbować, 
Konfitura Wiśniowa może być dodatkiem do herbaty na długie jesienne wieczory, bądź na naleśniki, a także do wielu innych dań.



Na końcu znajduje się karteczka z informacjami o boxie.


Teraz pora na małe podsumowanie:
Jako iż, tak jak wspomniałam na początku boxa, nie jestem fanką takiej żywności, znajdują się tutaj produkty ,które z chęcią i ja spróbuje, co świadczy o tym, że w takim pudełeczku każdy znajdzie coś dla siebie, ale w szczególności polecam Health Boxa osobom, które chcą dbać nie tylko o swe zdrowie ,ale też i o linię. Mam nadzieję, że znajdą tu się osoby, którym ten boks przypadnie do gusty.


W tym miesiącu niestety to jedyne pudełko jakie wam przedstawiłę, jednak nie martwcie się. Mam bardzo ambitne plany na grudzień, ponieważ chcę aby pojawiły się 3 Boxy! Tydzień ,za tygodniem, by umilić czas oczekiwania na święta, grudzień to jeden z dwóch miesięcy w roku w którym lubie się rozpieszczać. 

Tak więc, do zobaczenia moi drodzy!





poniedziałek, 31 października 2016

Pixel Box- Horror

Pixelbox Październikowy.

W tym miesiącu, zaczynamy od PixelBoxa, to pudełko jest dedykowane wszystkim Nerdom i Geekom, jest to polski odpowiednik zagranicznego Loot Creat'a. Znajdziemy w nim wiele ciekawych rzeczy od figurek, przez koszulki aż na cukierkach bądź zeszytach kończąc.
 Co lepsze, Pixelbox jest pudełkiem tematycznym, co miesiąc inna konwencja, w pażdzierniku jak wiadomo motywem przewodnim był HORROR, listopadowym tematem będzie VILLAINS.

Pixelbox w pigułce:

Rodzaj subskrypcji oraz ceny.
1 miesiąc - 119zł
3 miesiące - 115zł za jedno pudełko
6 miesięcy- 109zł za jedno pudełko
12 miesięcy- 99zł za jedno pudełko

Co w środku?

4 - 6 najlepszych itemów!
Licencjonowane gadżety!
Wysyłka raz w miesiącu!
Wartość ponad 200zł
Tak właśnie przeczytamy na stronie pudełka, które można zamówić TUTAJ .
Dzisiaj wam przedstawie zawartość takiego pudełka i sami ocenicie czy warto, bo według mnie bardzo się opłaca zamawiać takie pudełeczko, bo zawartość mile zaskakuje :)
Zapraszam więc do wspólnego poznawania zawarości PixelBox'a !



Pierwsza styczność z pudełkiem wypada bardzo pozytywnie, oprawa graficzna pudełka jest prosta i przyjemna dla oka, po otworzeniu boxa widać charakterystyczną bibułkę z firmową naklejką boxa, zaś po rozdarciu naklejki i rozwinięcia bibułki widzimy pierwsze rzeczy, które otrzymaliśmy.

Najpierw moje dłonie wyjęły, figurkę Freddy'ego Kruegera z Koszmaru z Ulicy Wiązów.
Pan Freddy jest ładnie wykonany, a główkę ma na sprężynce ,dzięki której przy najmniejszym poruszeniu trzęsie się zabawnie jego główka, ręce poruszają się góra-dół, szkoda tylko, że dłoie nie mają ruchomych stawów by zmienić ustawienie tej rękawicy z pazurami.



Następnie z pudełka wyjmujemy zeszyt z The Walking Dead ,okładka zarówno zewntęrzna strona jak i wewnętrzna jest bardzo ładnie zrobiona, grafika bardzo mi przypadła do gustu, a zeszyt wygląda na solidny, posiada nawet gumke, którą mozna nałożyć, by ten się nie otwierał.
Jak widać jest w linie, osobiście wolę zeszyty w kratkę, ale nie popsuło mi to na tyle humoru by od razu go nie zagospodarować po swojemu :)

Potem w łapki wpada mi żel pod prysznic w dosyć zabawnym opakowaniu, dzięki czemu wygląda jak krew do transfuzji, już sobie wyobraziłam jak zamontowuje do tego rurkę i zawieszam przy prysznicu, dosyć pomysłowe i nie omieszkam wypróbwać kiedyś tego pomysłu. Niestety nie wiem jaki zapach ma ten żel, nigdzie na opakowaniu nie mogłam odnależć tejże informacji, ale będę się łudzić, że to zapach truskawek :)

Kolejną rzeczą, jaką mieliśmy w pudełku to t-shirt w klimacie Zombie i PostApo, koszulka jest wykonana z dobrego materiału, miłego w dotyku, wydruk też jest dobrze wykonany, jako ,że lubie koszulki w takich klimatach z zadowolenie skryłam ją w swej komodzie i niech czeka na swój debiut  na jakiejś zacnej okoliczności.

Zaś na samym dole pudełka znajdujemy następujące rzeczy:

Na samym dnie pudełka znalazłam dwie naklejki i przypinke, z tego co zauważyłam w większości box'ów znajdują się naklejki z logo pudełek, muszę to jakoś mądrze wykorzystać :P

Podsumowanie:

Pudełko oceniam bardzo dobrze, wydane pieniądze na nie to dobry wydatek według mnie, listopadowy temat sobie odpuszcze, ale czekam na grudniowy i coś wydaje mi się, że przed świętami jeszcze raz zajrzymy do tego co oferuje nam Pixel Box.
Plusem o którym trzeba pamiętać to termin przysłania, każdego 15 dnia miesiąca otrzymamy pudełko, najpóźniej 17 dzień, jednakże w momencie gdy 15 wypadało wolne, sądziłam iż box otrzymam dopiero po weekendzie, a jednak mile mnie zaskoczył dzień 13 Października gdy zadzwonił do mnie kurier z informacją o paczce.
Dzisiaj to na tyle, za parę dni spotkamy się z nowym pudełkiem ,które sobie omówimy, a powiem tylko teraz, że to pudełko będzie dedykowanie ludziom którzy dbają o zdrowie.
Do zobaczonka i straszsznego Halloween! :)

niedziela, 23 października 2016

Wstęp. Czyli krótkie omówienie bloga.

Witajcie w świecie Zapudełkowanej!

Od wielu lat, podobały mi się pudełka, które przychodzą co miesiąc do domu, a w nich można odnależć dużo szczęścia i produktów, różnego typu.
W Polsce takie boxy pojawiły się niedawno i niestety czy stety najbardziej są znane boxy kosmetyczne takie jak beGlossy, JOYbox oraz ShinyBox.
Nie powiem, podobały mi się bardzo, chciałam zamówić i dostać trochę kosmetyków do testowania i poznania nowych marek, jak każda kobieta przecież lubię poznawać nowe firmy i typy kosmetyków, miałam cichą nadzieję, że kiedyś dołączę do grona kosmetycznych testerek, dopóki nie wpadłam przypadkowo na ChillBox'a(który obecnie jest zawieszony, nad czym tragicznie ubolewam), zamówiłam ich przedostatnie pudełko i poczułam się w niebie.
Nie dość, że kosmetyki to i książka! Oraz fajny gadżet na zdjęcia!
Tak bardzo mi się to spodobało, że aż chciałam gdzieś o tych skarbach napisać, jednak życie się tak potoczyło, że nie zdążyłam i zresztą, kto by zakładał bloga na Boxa, który zaraz przechodzi w stan spoczynku? Ostatniego ChillBoxa niestety nie zdążyłam zakupić, ponieważ sprzedał się w zaskakującym tempie.

Przejdźmy jednak powoli do sedna sprawy

Czyżby w Polsce miejsce bytu miały tylko kosmetyczne boxy? Czy Chillbox był jedyną odskocznią?
Zaciekawiona, zaczełam szperać i znalazłam więcej boksów, różna tematyka, od Geeków, aż po Fit!
Tylko, czy warto? Co wybrać i co jest godne polecenia?
No i właśnie, dlaego posanowiłam założyć bloga, co miesiąc będę zamawiać boxa, pokazywać go i omawiać na tym blogu, byście mogli mniej więcej sami wyrobić sobie opinie i poznać więcej ciekawych pudełeczek ,które można sobie prezentować co miesiąc!
Posty będą się pojawiać 1-2 razy w miesiącu, w okolicach 15 dnia każdego miesiąca. W tym miesiącu,  niestety jest już po 15, ale notka z pierwszym boxem pojawi się w tym tygodniu.
Blog głównie będzie przedstawiał różne Polskie dostępne boxy, jeśli znajdziecie coś ciekawego z tej tamtatyki ,żadną informacją nie pogardzę, czasem boxy będą się powtarzać, szczególnie te, które bardzo polubiłam.
Jeśli blog jakoś się bardziej rozwinie zaryzykuje i pokaże wam także zagraniczne boxy, które są chyba bardziej różnorodne niż te Polskie.
No nic, pozostało mi się już żegnać i zaprosić was na najbliższego posta w tym tygodniu, na początku pewnie będzi lekki schemat, ale z czasem pewnie wyrobie sobie idealny schemat opisywania pudełek.

Do zobaczenia!