poniedziałek, 25 grudnia 2017

25 Grudnia - Coś poszło nie tak.

Jak sami zauważyliście od 18 Grudnia przestałam pisać, ostatnia prosta przed świętami tak mnie wciągneła, że przez te kilka dni nie miałam czasu odpalić laptopa nawet na chwilę.

Goniłam za tym co okazało się moją porażką.

Dokładnie tak, bardzo chciałam dokończyć te krasnale jednak nie dałam rady i dzień przed wigilią skapitulowałam przez co byłam na siebie ogromnie zła,  Na przyszłość trzeba pamiętać za takie rzeczy należy brać się wystarczająco wcześniej, bo jak widać 3 tygodnie na stworzenie krasnali to dla mnie za mało kiedy mam jeszcze inne sprawy na głowie. Mam nadzieję, że za rok z kolejnymi prezentami zdąże, już wiem co to będzie i obiecuje sobie, że zacznę w listopadzie.

Wigilia

W tym roku była dla mnie dosyć inna, nie przeżywałam żadnej gonitwy ani kłótni, spokojnie ogarnęłam mieszkanie i siebie, a nawet znalazłam moment na drzemkę, to było całkiem miłe nie słuchać żadnych krzyków, jednak trochę mi też tego brakowało, ale tylko troszeczkę.

|Na wigilii byłam u siostry, było miło i spokojnie, mikołaj też u mnie był i przyniósł mi wymarzony kubeczek i kalendarz z kotkami.


Rzeczy te z pewnością będą w użytku przez następne miesiące, bardzo lubie funkcjonalne prezenty ,które nie są kosmetykami.

Pierwszy dzień świąt

Spędzam go sama na swoim i rozkoszuje się ciszą i kotami, jeśli pogoda zrobi się lepsza może udam się do siostry na ciasto i pierogi, Na razie jest plucha i niemiła ciapa za oknem, co skutecznie zniechęca mnie do wyjścia, poza tym obecnie przemieniam swe śniadanie w węgiel.

Drugi dzień świąt

Tutaj już jestem oficjalnie zaproszona na świąteczny obiad wraz z resztą rodziny, będzie ciasno ale własno.


Jak widać moje święta są spokojne i bez jakiś większych wypadów z mojej strony, sama też życzę wam byście spędzili ten czas byście odpoczęli bez niepotrzebnej gonitwy domowej, bo bez niej święta też się odbędą, oraz przede wszystkim życzę wam dużo zdrowia.

poniedziałek, 18 grudnia 2017

18 Grudnia - W poszukiwaniu wałka do ciasta.

Dzień zaczęłam niesamowicie intensywnie, czyli od gruntownego sprzątania kuchni, z zaglądaniem w każdy kąt i zakamarek, jak i szorowaniem podłogi na kolanach. (Która po powrocie widowiskowo ubłociłam po powrocie do domu, w tym momencie wyśmiałam sama siebie)

Gdy sprzątnęłam wzięłam szybki prysznic po czym ruszyłam na miasto spotkać się ze znajomą na ploty i zakupy brakujących rzeczy do robienia pierniczków, w tym wałka do ciasta.

Sądziłam ,że nie będzie z tym problemu, jednak byłam w błędzie, w marketach nie znalazłam żadnego wałka, dopiero w szóstym sklepie jakim było Tesco dostałam wałek, ale w dziecięcym pakiecie...

Zapisałam się także wykład o słowiańskiej mitologii, która ma odbyć się jutro w Cybermachinie, więc zapewne kolejny post pojawi się w środę - podwójny.

|Na koniec kilka fajnych gadżetów z Home&You ,które znalazł z motywem jamników.



Zestaw śniadaniowy wymiata, jadłabym, figurka jamnika też byłą urocza, znalazłam jeszcze rękaw do łapania gorących rzeczy z jamniorem.:



Było też mnóstwo pięknych akcesoriów z kotami i uznałam ,że chyba staje się kociarą bo były prześliczne i mimo walki samej z sobą zakupiłam podkładki pod kubki.


Nie mogłam się im oprzeć! z tej serii chciałabym jeszcze kubek i breloczek z tymi kocimi bliźniętami.

niedziela, 17 grudnia 2017

17 Grudnia - Za tydzień wigilia.

Poranek rozpoczęłam na spokojnie, włączając radio szykując poranną kawę oraz ustalając listę rzeczy do zrobienia, a jako, że miałam w planach zakupy, postanowiłam iść do piwnicy i powalczyć z ozdobami świątecznymi i choinką.

Dosyć sprawnie mi to poszło, ale gdy wróciłam do mieszkania rozpoczęła się prawdziwa zabawa, koty rzuciły się na jeszcze nierozpakowaną choinkę i zaczęły się z nią poznawać z bliska, a gdy otworzyłam karton z ozdobami, kociaki były w niebie! Nie dość ,że karton to z tyloma ciekawymi rzeczami!

Przejrzałam szybko co mam i udałam się na zakupy, kupiłam stojak na choinkę, trochę lampek, oraz składniki na pierniki, które chce robić w tygodniu :)

sobota, 16 grudnia 2017

15 i 16 Grudnia

Kolejny dzień w którym nie dałam rady napisać notki, cały dzień latania, a miał to być dzień relaksu, który zakończył się taką migreną że po 21 poszłam spać.


Zacznijmy od dnia wczorajszego.

Pierwszym punktem dnia był fryzjer, pierwszy raz od dawna miałam czas udać się do niego i ogarnąć moje pół długie włosy ,które były na etapie wzrostu "ni w pni, ni w drzwi". Ścięłam się tak samo jak od kilku lat, jednak myślę nad zapuszczaniem włosów, wiem, że niezbyt mi pasują, ale czasem zmiany są dla mnie zbawienne psychicznie.

Następnie udałam się do Gdyni odebrać zamówienie z Mana Mana, odbierałam piękną torebkę plus dwa prezenty na święta dla bliskich, dlatego chwalić się będę po świętach :) Torebunią też ,ponieważ do tego czasu zdołam ją przetestować.

Gdy odebrałam wszystko co trzeba pognałam na Skwer Kościuszki, ponieważ dzień wcześniej w radiu usłyszałam ,że z radia RMF FM będą rozdawać choinki w swojej corocznej akcji "Choinka pod choinkę", byłam tam dosyć późno i nie sądziłam, że mi się uda cokolwiek dostać, a tu taka miła niespodzianka! Wracam z choineczką przez całe trójmiasto! :)


Nie pytajcie mnie jak sama przewiozłam sama taką choinkę przez taki kawał drogi, to po prostu doświadczenie w przewożeniu takich rzeczy ,ale miałam z siebie niezły ubaw gdy na mieście jadłam romantyczny obiad z tą choinką, a potem z nią poszłam do salonu kosmetycznego.
Z okazji świąt zrobiłam sobie paznokcie, uwielbiam gdy są mega długie, chociaż nim się człowiek przyzwyczai to trochę musi się namęczyć.


|I na tym w sumie można zakończyć temat piątku.

A dziś była sobota i spędziłam ją na...

Szyciu! Tak, znów cały dzień przy maszynie!

Ale pracowałam dzisiaj nad sukienką na święta, jestem bardzo zadowolona z efektu i z tempa mojej pracy, ponieważ zostały już mi tylko rękawy do wszycia i dekolt do wykończenia, dzisiaj pierwszy raz szyłam na overlocku i naprawdę nie miałam pojęcia jakie to super urządzenie! Wykończenia wyglądają naprawdę profesjonalnie.

Po kursie zaszłam do Tesco po zakupy na obiad, w dniu jutrzejszym nie wiem co będę robić, prawdopodobnie skoczę do jakiegoś sklepu po doniczkę na moją choinkę, która od wczorajszej podróży stoi na balkonie w garnku z wodą i wygląda smutno, może też zejdę do piwnicy po  choinkę i ozdoby do niej.


czwartek, 14 grudnia 2017

14 Grudnia - Nic nowego


Kolejny typowy dzień spędzony przy maszynie, dziś dokończyłam wszystkie czapeczki dla krasnali, myślę, że najgorsze mam za sobą i pójdzie już z płatka :)


Po szyciu zajęłam się świąteczną pocztą, jak co roku wysyłam pocztówki lub małe paczuszki dla przyjaciół z różnych części Polski, trochę się tego nazbierało, ale myślę, że uda mi się to wysłać bez problemu i dotrze na czas, uwielbiam chodzić obładowana na pocztę, jednak nie lubię płacić za te chwile przyjemności.

środa, 13 grudnia 2017

13 Grudnia - Pilna Nauka :)

Dzisiejszy dzień spędziłam na kursie krawieckim na który uczęszczam już od jakiegoś czasu, dzięki temu, że w Grudniu nie pracuje i po dogadaniu się z instruktorką mogę przychodzić dodatkowo w środy i przyśpieszyć z materiałem.

Obecnie pracuje nad sukienką, którą chcę ubrać na swięta, pod okiem doświadczonego krawca z pewnością się nie ośmieszę :)


Na dzisiejszych zajęciach odwaliłam chyba najgorszą pracę, wykroje robi się ciężko i trzeba dużo dokładności by wszystko idealnie wykroić ,rysowanie zajeło mi z 5 godzin, a pozostały czas wycinałam części sukienki. jednak zdążyłam z wszystkim i w sobotę zaczynam już szyć, wiem że tp jeszcze drugie tyle pracy, ale ambicje mam i wiem ,że podołam.


wtorek, 12 grudnia 2017

12 Grudnia - Dobre wtorkowe wieści + ROZDANIE

Od razu powiem, na końcu posta mamy wraz z bardziejmiło rozdanie, zapraszam gorąco do udziału.

W dniu dzisiejszym nic za bardzo się nie działo, znów siedziałam dłubiąc przy moich krasnalach, doszłam także do wniosku, że dzięki kursowi szycia moja wiedza znacznie się powiększyła, maszyne mam od parę lat, ale dziś odkryłam lampkę w niej, a także przycisk za którego pomocą się "mocuje" szew, dopiero po południu dotarły do mnie dwie dobre nowiny.

-Od 1 stycznia zaczynam pracę ,gdzie tydzień temu byłam na rozmowie kwalifikacyjnej, bardzo się cieszę, ponieważ wiem ,że nie będę musiała tkwić sama w domu, poza tym robota jest na dobrych warunkach jak dla mnie, Witaj Korpo Tsu!

-Zaś pod koniec miesiąca w prezencie otrzymam nową maszynę do szycia, jednak jeszcze nic dokładnie nie wiem :)

-Ostatnią dobrą wiadomością, szczególnie dla was jest to, że to dla WAS zorganizowałyśmy z Karoliną rozdanie, już piszę co i jak!

ROZDANIE!


Grudzień to czas wyjątkowy, pełen cudów i małych niespodzianek, dlatego gdy Karolina zapytała mnie o współpracę od razu się już zgodziłam, sama jeszcze nie byłam gotowa na tak duży krok, ale z nią na pewno uda się was uszczęśliwić dodatkowym prezentem od samego Mikołaja!


Wraz z bardziejmiło przygotowaliśmy dla was paczkę pełną niespodzianek, a nawet dwie! Karolina rozlosuje dodatkową paczuszkę z okazji nadchodzących urodzin jej bloga, ale nie ma tak łatwo w życiu, więc mamy i parę zadań konkursowych, którym musicie podołać.

1. Obserwować nasze blogi, tj mój - Zapudełkowana oraz Karoliny - bardziejmilo
[ koniecznie daj znać pod jaką nazwą jesteś obserwatorem ]
2. Odpowiedzieć na proste pytanie: Z czym kojarzy Ci się miesiąc grudzień. 
3. Podać mail do kontaktu.

Miło będzie jeśli również:
4. Zaobserwujesz nas na instagramie -  
mój oraz  bardziejmiło
[ będzie nam miło, jeśli pozostaniesz z nami dłużej niż na czas konkursu ;) ]
5. Zostaniesz fanem naszych profili na fb - 
Zapudełkowana Tsu oraz   bardziejmilo
6. Dodasz banner, aby inni mogli wiedzieć o naszej rozdawce :)


Regulamin, bo oczywiście też być musi:

1. Rozdanie trwa w terminie: 12.12 - 26.12 do godziny 23:59 tego roku.
2. Sponsorami paczki są właścicielki blogów: bardziejmilo.pl i zapudelkowana.blogspot.com, a nagrody dodatkowej właścicielka bloga bardziejmilo.pl
3. Paczka wysyłana jest na terenie Polski, preferuje się wysyłkę poprzez paczkomaty.
4. Aby wziąć udział w rozdaniu należy: wypełnić zgłoszenie i wpisać w komentarzu pod >>>TYM<<< postem odpowiedź na zadanie.
5. Ogłoszenie wyników nastąpi do trzech dni od momentu zakończenia trwania rozdania.
6. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).
7. Zastrzegamy sobie prawo do wcześniejszego zakończenia bądź wydłużenia terminu trwania rozdania.
8. Rozdanie odbędzie się jesli weźmie w nim udział minimum 15 osób i zgłoszenia będą wypełnione prawidłowo, w przeciwnym razie rozdanie będzie uważane za nieważne. 
9. Rozwiązanie rozdania nastąpi poprzez wybór najlepszej podanej odpowiedzi przez organizatorki.

POWODZENIA!

poniedziałek, 11 grudnia 2017

10 i 11 Grudnia - Dlaczego niepełnosprawni nie lubią śniegu?

Tak, macie mnie, wczoraj nie było postu :)

A to tylko dlatego, że klawiatura w laptopie odmówiła posłuszeństwa, a jako, że wczoraj byłam poniekąd zajęta nie mogłam lecieć po nową, zrobiłam to dzisiaj przy okazji wypadu w inne rejony Gdańska.


Dziś po przebudzeniu za oknem ujrzałam jeden z przyjemniejszych, a zarazem znienawidzonych krajobrazów, wszystko było przykryte białym puchem, o ile koty się ucieszyły ze względu na pierwszy śnieg w ich życiu ,tak ja zaczęłam swoje kalkulacje.

Dlaczego śnieg jest jednym z najbardziej niepożądanych zjawisk atmosferycznych?

 Śnieg może być za oknem jeśli siedzę w domu i nie muszę wychodzić.
Jeśli mam wyjść dokładnie obserwuje otoczenie za oknem i staram się oszacować jak gruba jest warstwa śniegu i czy poradzę sobie z jazdą, jak to wygląda u mnie pod blokiem, a jak sytuacja kształtuje się w mieście.

Zimno które odczuwam w dłonie jest niczym w porównaniu z potrzebą pokonania grubszej warstwy śniegu, momentalnie obręcze od kół są śliskie, nie można ich dobrze złapać i ruszyć do przodu gdyż dłonie się ślizgają, a po paru metrach rękawy są całe mokre, bez względu na to jak dobrą kurtkę mam na sobie. Teraz wyobraźcie sobie jak miło jest poruszać się po zimnie w mokrym ubraniu, na przykład gdzieś musisz wyskoczyć, np. do urzędu, rękawy mokre, wchodzisz do budynku z mokrymi rękawami, rozbierasz się, ale to nic nie daje ponieważ rękawy nadal masz mokre, a dłonie uwalone błotem, czasem nie ma łazienek z których można skorzystać by umyć ręce. Gdy załatwisz potrzebne sprawy ubierasz się i znów wychodzisz z mokrymi rękawami na mróz i dopiero gdy wrócisz do domu możesz się przebrać w suche rzeczy.

No, ale powiecie, możesz nosić zapasowe ubrania.

No mogę, ale jest to strasznie nie praktyczne, nie zawsze jest miejsce do przebrania się ,poza tym idąc na zakupy nie wyobrażam sobie nosić ze sobą kilka bluz na zmianę.

Brak rękawiczek zimą.

Często ludzie pytają się mnie czemu nie noszę rękawiczek, czy nie jest mi zimno.

Oczywiście, że jest i to cholernie.

Kiedyś miałam patent, ponieważ największym minusem rękawiczek jest to, że szybko mokną ,przez co chwycenie poręczy jest prawie niemożliwe, na zwykłe rękawiczki ubierałam rowerowe, które w miejscu łapania miały skórę, było to dobre na jakiś czas, rękawiczki jednak nadal robiły się mokre przez co dyskomfort stawał się większy, no i nie zawsze miałam gdzie je suszyć, wyobraźcie sobie ponownie: cały dzień w pracy, czas wyjścia ,a ty ubierasz mokre rękawiczki i wychodzisz na minusową temperaturę i nie masz możliwości schowania dłoni do kieszeni. Nie fajnie, co? No właśnie.

Dlatego postanowiłam zrezygnować z rękawiczek w sezonie zimowym, gołe dłonie prędzej wcisnę do kieszeni kurtki niż mokre rękawiczki by się ogrzać.

A co w wózkami elektrycznymi?

Wózki manualne, a elektryczne mają podobną wadę w związku z dużą ilością śniegu i lubią się zakopywać i o ile, na wózku o napędzie manualnym zrobię ruch unoszący przednie kółka i za pomocą balansu pojadę trochę do przodu, tak na elektrycznym jest to niemożliwe i trzeba się męczyć lub prosić o popchanie, czy inną pomoc. Jak wiecie cenie sobie niezależność więc tutaj punkt dla wózków manualnych, chociaż w tragicznych przypadkach też zdarza prosić mi się o pomoc.

Jak staram sobie radzić z tym wszystkim?

Zazwyczaj prosiłam o transport, terasz jednak nie jest to możliwe i muszę sobie radzić sama, temat śniegu w głowie mam cały rok i próbuje coś wymyślić aby przetrwać ten najgorszy moment w ciągu roku.

-Freewheel - Dodatkowe koło do wózka, montowane z przodu, które zamierzam zakupić na początku przyszłego roku, dzięki niemu przednie, kółka nie będą blokować się w śniegu.

Jak to wygląda zobaczycie na filmiku poniżej:


- Ogumiona powłoka na poręcze - O tym myślę od kilku lat, po gumie dłoń ślizgać się aż tak nie będzie, jednak nie mam pomysłu jak to miałoby być montowane, myślałam o try-tytkach, jednak dłonie mogłyby przez nie jeszcze bardziej ucierpieć, niż obecnie.

-Być grubym milionerem i wozić się autami - to ostatnia, najtrudniejsza opcja do spełnienia, chociaż jedno z bycia grubym milionerem mam, sami zdecydujcie które.

A może wy macie jakieś pomysły, jak radzić sobie z śniegiem?

sobota, 9 grudnia 2017

9 Grudnia - Final Szlachetnej Paczki

Dzisiejszy dzień minął mi niespodziewanie szybko, a to zapewne przez ciągłe zajęcie i przebywanie wśród tylu niesamowitych ludzi.

Do magazynu dotarłam ok 10 30, gdzie zlecono mi bym czuwała aby darczyńcy wypełniali wszelkie potrzebne formalności, przez połowę czasu było spokojnie, ale bywały też takie spiętrzenia gdzie było z 3-4 darczynców naraz i musiałam mieć oczy dookoła głowy, by wszystko zostało wypełnione jak należy, jednak dzięki niezawodnym wolontariuszom, wszystko udało się bez większych problemów :)



Dzisiaj króciutko, ponieważ od dwóch godzin próbuję się rozgrzać i zapewne zaraz pójdę spać.

piątek, 8 grudnia 2017

8 Grudnia - Nerwówka

Dzień rozpoczął się spokojnie, zjadłam sobie jajecznicy i popijając ją kawą, zabrałam się do dalszej pracy nad krasnalami, co jakiś czas śmieszkując z kotów, które obserwowały sikorki za oknem, a ich ogony chodziły niczym rażone prądem:


Było dobrze, dopóki nie nadszedł czas sprzątania, postaram się to przedstawić w humorystyczny sposób i  w miarę skrócony:

Jak za 10 ml wody połączonej z wodą utlenioną zapłacić 30zł?
>Rób od rana buciki dla krasnali, rysuj, wycinaj.
>Czas na sprzątanie ścinek
>BACH! Ruda ląduje na stole i w przypływie głupoty zjada ścinkę o wymiarach 0,5 x 5 cm
> omójboże.exe
>olaćto.exe
>Jednak 5 min później telefon do zaufanego weta, pytanie czy to groźne.
>Tak, ma pani wodę utlenioną? Pora wywołać wymioty. Nie? To biegiem do weta!
>Pakuje się, Ruda w transporterze i wio do najbliższego weta!
>Czekaj 30 min aż cię przyjmie,
>Wchodzisz, opowiadasz o tym co kot zeżarł.
>Wet podaje 10 ml roztworu, czekamy
> Ruda: pierdoleniebędęrzygać.exe
>Pozachęcaj z wetem kota do rzygania
>Ruda:Nie i koniec
>Zapłać 30 zł i wróć do domu.
>Ruda ma szlaban na żarcie

Obecnie obserwuje kociaka, jednak mam nadzieję, że nic złego się dziać nie będzie i ten skrawek materiału opuści jej ciałko, jedzenie podam późnym wieczorem zgodnie z zaleceniami weterynarza.

Po powrocie dokończyłam pracę nie pozwalając się już kotom zbliżać do materiałów.
Jutro jak wiecie rozpoczyna się Finał Szlachetnej Paczki, od rana będę pomagać na magazynie :D Już się nie mogę doczekać!




czwartek, 7 grudnia 2017

7 Grudnia - Pielgrzymka po sklepach.

Dziś w sumie nie chciało mi się już pisać, jednak muszę być słowna i zanim znów zacznę tracić czas na gry, spłodzę posta, a potem hulaj dusza do północy.

Dziś korzystając z pomyślnej pogody udałam się na wędrówkę po sklepach, musiałam wybrać blat do łazienki, ponieważ chociaż temat urządzania łazienki do świąt chciałabym zamknąć, w tygodniu chodzenie po sklepach jest przyjemne gdyż nie ma całej masy ludzi i głośnych dzieci, szybko znalazłam co chciałam, po czym udałam się na dekoracje świąteczne, które zawsze uwielbiam oglądać, a do głowy przychodzi mi mnóstwo pomysłów na świąteczne dekoracje, jednak na marzeniach się kończy, poieważ mój portfel zapłakałby się na śmierć.


Potem udałam się do Empiku odebrać zamówienie z prezentami dla przyjaciół, a przy okazji doczekałam się odbioru mojej ulubionej gry.


Opis gry ze strony Empiku.
"Gra jest bardzo prosta. Losujemy czarną kartę z pytaniem. Potem każdy wybiera białą kartę z odpowiedzią, która pasuje do pytania. Wygrywa najzabawniejsza i najlepiej przeczytana odpowiedź.
Psycho dropsy są podobne do gry “Cards Against Humanity” i “Apples to Apples”, ale są po polsku, mają udoskonalone zasady gry i zupełnie nowe karty.
Karty z każdego sezonu gry Psycho dropsy można połączyć w dowolnej kombinacji z innymi sezonami w serii.
Mimo iż Psycho dropsy dość swobodnie poruszają różne zakazane tematy i prowokują do niepoprawnych politycznie żartów, to są utrzymane w kulturalnym stylu i nie zawierają słów wulgarnych. No może jedno...
Gra Psycho dropsy: Sezon 1 zawiera dokładnie te same karty, co pierwsza, limitowana edycja.
Cechy gry:
  • Liczba graczy: 4-20 osób
  • Czas gry: ok. 15-45 minut
  • Wydanie: Polskie
  • Instrukcja: Polska"
Gdy pierwszy raz zagrałam w Psycho Dropsy płakałam autentycznie ze śmiechu co nigdy mi się nie zdarzyło, a gdy nadeszła pora do domu, tarzałam się po ziemi na korytarzu próbując śmiać się w ciszy ponieważ było grubo po północy. Przeżycie nie do opisania :)

A wy macie jakieś swoje ulubione gry?

środa, 6 grudnia 2017

6 Grudnia - Twórcze Mikołajki

Jestem rozczarowana.

Miałam na dziś plany i pomysł na tematyczny post, miałam się udać pod AmberSky ,ponieważ dziś miały być tam do obejrzenia świąteczne tiry Coca-Coli, chciałam zobaczyć iluminacje świąteczne, a także szumnie zwany jarmark świąteczny, o ile dwa ostatnie mi nie uciekną, tak pierwszy punkt nie będzie na mnie czekał.

Czemu Zrezygnowałam z tych planów?
 Ponieważ od rana padało z niedużymi przerwami, a w dodatku wiało dosyć mocno, co niestety zmusiło mnie do zmiany planów, jednakże dzień nie należał do tych zmarnowanych.


Skoro siedziałam w domu postanowiłam rozwalić swój cały warsztat, wyjęłam swoją maszynę do szycia i zatonęłam w materiałach wybierając te które mi się przydadzą do tworzenia prezentów.

Od paru lat mam w zwyczaju dla dalszych bliższych lub dla tych którym pragnę bardzo podziękować za coś, wręczam ręcznie wykonywane prezenty i co roku jest to co innego, by nie wyszło ,że jestem jakąś nudną tandeciarą.

Dwa lata temu były to Bałwanki ze skarpet, w zeszłym roku samodzielne upieczone ciasteczka maślane ,a w tym roku stawiam na krasnale świąteczne.


Zdecydowałam ,że o ilości krasnali zdecyduje ilość bród ,które uda mi się wyciąć z metrowego cienkiego paska futerka, wyszły mi 22 brody.
No to zaczełam szykować resztę materiałów, wsiąknęłam gdy zaczęłam prasować materiały, głupio się przyznać ale dziś po raz pierwszy w życiu prasowałam i co lepsze tak mi się to spodobało, że prasowałam 1,5h wszystko co wpadło mi pod rękę oddając się temu relaksowi całkiem.

Gdy skończyłam pracować zabrałam się za robienie i wykrajanie czapek, gdy skończyłam była godzina osiemnasta więc postanowiłam na dziś zakończyć swe działania, jutro czeka mnie wykrajanie dalszych elementów i myślę, że jeśli w piątek usiądę do maszyny to będzie dobrze :)

Mam nadzieję, że do niedzieli zdążę stworzyć chociaż jednego krasnala ,ponieważ w tym dniu chciałabym go już komuś wręczyć.

A jak u was? Mikołaj bogaty był?

wtorek, 5 grudnia 2017

5 Grudnia

Dzień w sumie trochę zmarnowany przez czekanie na pewną rzecz, która się nie wydarzyła, a przez to nie mogłam zająć się niczym produktywniejszym, ale w sumie też nie oszukujmy dopadł mnie lekki leń jak każdego dnia, a popołudnie z kotami pod kocem było bardzo kuszące.


Rozmowa kwalifikacyjna przeszła w dość dobrym tonie i mam nadzieję na zatrudnienie, praca nie wydaje się ciężka, tylko będę potrzebowała dobrego wdrożenia, systemy komputerowe same z siebie nie są zazwyczaj dla mnie problemem.

Po powrocie do swojej dzielnicy i udałam się na pocztę odebrać upragniony gadżet dla moich kocich mordek, czyli szczotę do czesania!
Uległam reklamom i postanowiłam zamówić Ezzy Groom, po otwarciu koperty wyjęłam starannie wykonany grzebień, rączka jest wykonana z ciemnego drewna z wytłoczonymi literami układającymi się w nazwę firmy.
Szczotka kosztowała mnie chyba jakieś 37zł wraz z przesyłką.
Muszę z kotami wprawić się w czesanie, bo na chwilę obecną było to zaznajamianie się z nowym sprzętem, na początku głupole uciekały, ale jak już Ruda się przekonała to uwaliła się na moich kolanach oczekując czesania, Biała jak to panna niedotykalska ledwo co dała się przez chwilę poczesać i uciekła, zmuszać nie zamierzam, u niej zazwyczaj potrzeba więcej czasu.
Mam nadzieję ,że jednak się przekona :)


poniedziałek, 4 grudnia 2017

4 Grudnia - Niespodziewany zwrot akcji.

 Dziś początek dnia miałam spokojny, pranie, zmywanie i walka z kotem który ukradł mi pierś kurczęcia, nie zapowiadały telefonu, który koło dziesiątej dostałam.

 Zadzwonił mój pośrednik pracy, z informacją, że ma ofertę pracy dla mnie. Robota biurowa z możliwością pracowania zdalnie, w obecnych nadchodzących zimowych miesiącach jest dla mnie bardzo na rękę ,oczywiście praca znowu w Gdyni, tak czuje ,że coś mnie trzyma przy tym mieście, z czego poniekąd jestem zadowolona, bo w ciągu ostatnich lat bardzo polubiłam te rejony, umówiłam się na rozmowę o ofercie na 14, gdy przyszłam tuż po przywitaniu usłyszałam: "Paulina, ty wiesz ,że ja lubię szybko działać, jutro masz rozmowę kwalifikacyjną."
 O tak, tępo faktycznie ma, ale w sumie lubię taką spontaniczność, od zawsze mam zazwyczaj luźno zaplanowany dzień by móc iść za ciosem.
Tak więc jutro o dziewiątej proszę trzymać za mnie kciuki, mam nadzieję, że wszystko się uda. :)


Po rozmowie udałam się załatwić pewną sprawę, a potem na re search sklepowy, upatrzyłam sobie kilka ciekawych bluz i popatrzyłam sobie na świąteczne ozdoby i inne świecidełka, nie muszę kupować, wystarczy, że popatrzę, ciągle zastanawiam się czy stawiać choinkę w domu, czy ze względu na koty darować ją sobie, a jeśli stawiać to w co ją ubrać?
 Ozdoby świąteczne po przeprowadzce zostały u siostry, poza tym większość bombek jest z tych starych tradycyjnych szklanych, co stanowczo odpada u mnie, szkoda by było gdyby moje małe mendy je potłukły,  plastik będzie zaś w sam raz.

Jak to mam  zwyczaju weszłam na dział zabawkowy, pooglądać zabawki, nie ważne ile mam lat, zawsze ten dział będzie dawał mi trochę radości, a dziś zupełnie jakby zrządzenie losu znalazłam na przecenie lalkę, na którą polowałam od jakiegoś czasu, zapewne nie wiecie ,ale od roku kolekcjonuję lalki Monster High przy czym powoli przymierzam się do zakupu pierwszej Dolfie o której marzę.

Za całe 25zł dorwałam Clawdeen Wolf, patrząc po ile normalnie chodzą takie lalki, 50-100 zł to przecena była dosyć spora, dlatego się nie zastanawiałam długo nad jej zakupem, jest śliczna, ale gdy wyślę ją na re-paint, zyska więcej uroku.

Miałam też okazje przetestować nowy wózek na mieście, bardzo świetnie mi się na nim jeżdzi, wreszcie odzyskałam część swojej sprawności i szybkości, nie pamiętam już kiedy ostatnio miałam tak płynną i lekką jazdę, strasznie mnie to cieszy!

A wam jak minął ten dzień?

niedziela, 3 grudnia 2017

3 Grudnia - Leniwa niedziela

Wreszcie uporałam się ze sprzątaniem, o wiele lepiej od razu jest, walki z piwnicą również mam za sobą, a pranie się suszy.



W radiu już coraz częściej słyszy się świąteczne piosenki, co jest bardzo nastrojowe, jednak piosenką, która strasznie kojarzy mi się ze świętami jest utwór De Su - Kto wie?

Strasznie mnie porusza za każdym razem, jak się wsłucham w tekst za każdym razem zakręci mi się łezka w oku.

Z czym mi się kojarzy dokładniej?

Z tym jak jechaliśmy w trasę z mamą, do rodziny na święta, a wokół było pełno śniegu, a obsypane białym puchem zapierały dech w piersiach, wyjeżdżałyśmy zazwyczaj tuż przed samą wigilią, czasem chyba nawet w samą wigilię, więc klimat był już na maksa świąteczny, teraz gdy pomyśle o tym czasie aż chce mi się płakać, ponieważ wiem, że tego już nigdy nie doświadczę. Już nie będzie takiego zamieszania przed wyjazdowego, ani przed świątecznego, który był za dziecka. (Nie, nie, wiem że nie ominie mnie to jako dorosłej, ale to będzie już całkiem to innego.)
To w sumie moje pierwsze święta w Polsce (zeszłe spędziłam w Anglii) bez mamy i na nowym mieszkaniu, wiem, że prawdopodobnie spędzę je z rodziną, jednak mam pewne obawy przed tym, może ten lęk wydawać się nieco absurdalny, ale ja jestem już po prostu tego typu osobą.


Jutro poniedziałek, mam parę spraw do załatwienia i wreszcie przetestuję swój wehikuł na mieście z czego ogromnie się cieszę, a także powłóczę się trochę po sklepach.
Wracając do tematu świat, to która piosenka jest tą jedyną która kojarzy Wam się ze świętami?

sobota, 2 grudnia 2017

2 Grudnia - Weekendowo

Dzisiejszy dzień znów  minął pod znakiem świątecznego sprzątania, myślę, że w dniu jutrzejszym uda mi się wreszcie wszystko zakończyć.


W grudniu zazwyczaj staram się każdemu poświecić trochę czasu i się spotkać, by pobyć razem, dlatego też dziś rozpoczęłam organizowanie wieczoru dla moich przyjaciół, który mamy spędzić grając w gry, śmiejąc się i jedząc, mam nadzieję ,że wszystko się uda w tym roku i będziemy się dobrze bawić.

Powoli też myślę nad prezentami dla innych, zapewne na dniach wyciągnę maszynę i zacznę szyć świąteczne krasnale, to mój tegoroczny pomysł na prezenty hand made, mam dużo materiałów więc pora jakoś je zużyć i przy okazji obdarować innych :)

piątek, 1 grudnia 2017

1 grudnia niczym 6 grudnia | Zaczynamy serie świąteczną!

Hej hej :)

Zawsze marzyłam aby coś takiego zrobić, teraz kiedy mam swój kąt w internetach już nic mnie nie powstrzyma.

Codziennie będzie pojawiał się w post w którym będę pisać jak spędziłam dzień i jak przygotowywałam się do świąt, bardzo lubię ten okres i nie ukrywam ,że jest on dla mnie magiczny tak jak czerwiec, już w dniu dzisiejszym działy się piękne rzeczy.


Zaczęłam dzień o 5 30, jak na złość kiedy zakończyłam staż i mogłam się wyspać to wstałam normalnie jakby budzik dzwonił,nic to. Włączyłam grę  i porobiłam misje z dnia wczorajszego przed resetem, potem zajęłam się obowiązkami domowymi, śmieci, pranie składanie szafek itd, w końcu do świąt muszę ogarnąć już do końca mój po przeprowadzko-wy chaos.

Potem zaczęłam czekać, na coś na co czekałam już od dawna.
17:20 Dzwonek.
Wreszcie wchodzi kurier z wielkim pudłem w którym swobodnie bym się schowała z kotami, a co w nim?
A mój nowy wehikuł, na który uzbierałam wraz z wami, za co dziękuję z całego serca!








Naprawdę, lepszego początku nie mogłam sobie wyobrazić i myślę, że nadal będzie tak samo dobrze wszystko się toczyło :)

A wy jak rozpoczeliście Grudzien?

czwartek, 16 listopada 2017

Chwila relaksu dla Ciebie | Chillbox

Kolejny miesiąc, kolejny box, ale szczerze mówiąc wyjątkowy dla mnie.

Rok temu zamówiłam pierwszego Chillboxa i po otwarciu zakochałam się w nim, było w nim wszystko co ważne by się wyluzować po całym dniu tak jak sama nazwa pudełka wskazuje.
Bardzo mnie zasmucił fakt, że pudełko które kupiłam było przedostatnim wydanym, ponieważ ekipa zawiesiła cały projekt, Chillbox 2016 rozszedł się w błyskawicznym tempie.

Miesiąc temu na Facebooku zaskoczyła mnie wieść, iż Chillbox zostaje wznowiony, ale nie zdziwił mnie fakt ,że rozszedł się strasznie szybko, ja swoje pudełko złapałam w dodatkowym rzucie.


Pudełko jest samo w sobie urocze i zaprojektowane z gustem, moje koty były rownież zadowolone z jakości boxa.



Po otwarciu pudełka czekał na nas list od ekipy i pełno różnych zniżek do całkiem ciekawych sklepów ,które w wolnej chwili odwiedzę i być może pomyślę już o prezentach świątecznych dla rodziny.


Jak relaks to bez kosmetyków obyć się nie mogło, pierwszym co wyjęłam były płatki pod oczy, które mają za zadanie rozjaśnić nam skórę pod oczami i porządnie ją odżywić.


Kolejnym kosmetykiem jaki znajdziemy w Chillboxie był balsam do ciało LillaMai na bazie masła kakaowego, po wypróbowaniu  osobiście nie odpowiada mi zapach balsamu, jak dla mnie pachnie czymś starym, czego nawet nie potrafiłam zidentyfikować.


Kolejnym produktem jaki otrzymałam jest Cukrowy Peeling do Ciała o zapachu Mokki w dzięki któremu  usuniemy martwy naskórek przywracając skórze jędrność, blask i świeżość, peeling ma zapach pobudzającej kawy z lekką nutą gorzkiej czekolady, co osobiście mi bardzo odpowiada, ponieważ uwielbiam wszystko co jest czekoladowe bądź lawendowe.


Kolejnym kosmetykiej jest scrub do twarzy i ciała w 100% naturalny, scrub ma działanie  przyśpieszające spalanie podskórnej warstwy tłuszczu, co pomaga w zrzuceniu wagi, walczy z efektem pomarańczowej skórki, wygładza oraz odmładza skórę.


Po relaksujących zabiegach na ciało pora sprawić by klimat w pokoju stał się rownież głęboko relaksujący, dlatego otrzymaliśmy w boxie kominek wraz z woskiem Yankee Candle o zapachu cynamonowych pałeczek, osobiście nienawidzę cynamonu i wszystkich jego form, ale na szczęście mam w domu inne woski, przy których się odprężam.


Oczywiście nie ma relaksu bez podjadania i tu również ekipa nas nie zawiodła wsadzając do pudełeczka małe opakowanie Musli Jabko & Porzeczka &  Śliwka, zazwyczaj nie przepadam za tego rodzaju płatkami, ale te chętnie spróbuje przy najbliższej okazji.


Oto nadeszła na kwintesencję relaksu, ja osobiście nie wyobrażam sobie odpoczynku bez dobrej książki pod ręką, co do książek mam dosyć wybredny gust, ale tą postanowiłam przeczytać, ponieważ brzmi ciekawie, poniżej daję opis pozycji:

"Pożar, kobiety, porwania i inspektorzy podatkowi.
To nie fabuła powieści gangsterskiej, to historia dwóch niedoszłych prawników - Polaka i Żyda, którzy po wyrzuceniu ze studiów uznali ,że założenie kina będzie dobrym pomysłem.

/Czy da się jednak prowadzić spokojny i rentowny biznes w międzywojennej Warszawie?, kiedy w tle rozgrywa się wielka historia? Mimo przeciwności losu dwójka bohaterów ma tylko jeden wspólny cel - nie zbankrutować.

Książka Katarzyny Czajki to fascynująca, utrzymana w klimacie retro, okraszona sporą dawką bezpretensjonalnego humoru opowieść o przyjaźni, historii i magii wielkiego ekranu."

Jak dla mnie brzmi ciekawie. :)

Na dziś to tyle, mam nadzieję ,że spodobał się wam Chillbox, którego grudniową edycję możecie zakupić Tutaj za jedyne 79zł! :)

A czy wam podoba się to pudełko? 

czwartek, 26 października 2017

Pierwsze urodziny blogaska.

Cześć wszystkim.

Dziś piszę post ,ponieważ nastała wiekopomna chwila, mój blog dokładnie 23 października ukończył swój pierwszy rok.



Mimo, iż mój blog do najpopularniejszych nie należy, cieszę się z mojej pracy, mimo iż słabo idzie mi prowadzenie tego grajdołka cieszę się, że nie przerwałam, że dotrwałam do tej chwili, mam nadzieje ,że z czasem będzie coraz lepiej, obecnie pracuje nad regularnością postów i tematami, które mogłyby zainteresować mych czytelników.

Feedback który dostaję od tych co mnie czytają jest często pozytywny, co mnie cieszy, a od mych przyjaciół mogę zawsze liczyć na konstruktywną krytykę i wytykanie mych błędów, które staram się poprawić - Dziękuję!

Zakładając bloga, na pierwszy rok miałam inne plany, przede wszystkim przedstawiać różnorakie boxy subskrypcyjne dostępne w Polsce, jednak czas zweryfikował moje założenia i byłam zmuszona przerwać ową serię i przybrać nurt bardziej life stylowy by móc nadal pisać, jednak teraz wszystko powoli wraca na swoje miejsce i boxy już od tego miesiąca pojawiają się ponownie z częstotliwościową jeden na miesiąc, mimo iż w ciągu roku dużo pudełek zawiesiło swoją działalność nadal śledzę rynek i wybieram pudełka które chcę wam przedstawić, do końca roku mam już wszystko rozplanowane :)

Zaczynając chciałam by po roku na moim Fanpage mieć chociaż 100 polubień, żeby wiedzieć ,że warto pisać, pierwszy rok kończę z ilością 177 fanów, co mnie niezmiernie cieszy, bo to dla mnie ogromny sukces!
Za rok chciałabym dobić do 300, czy mi się uda? Zobaczymy.
Wiem ,że czeka mnie dużo pracy, mimo to chce mi się!

Jakie mam jeszcze założenia na kolejny rok?
Conajmiej dwa razy więcej postów, skoro w tym roku napisałam 19 postów (licząc ten.) To w następnym chcę mieć chociaż te 40.

To chyba wszystkie moje urodzinowe życzenia, mam nadzieję ,że chociaż w części się spełnią.

Wam zaś moi mili chciałabym życzyć abyście jak najchętniej wracali w ten zakątek internetów by spędzić wraz ze mną chociaż parę relaksujących chwil.

A czy wy byście chcieli coś sobie, albo mi życzyć?


niedziela, 15 października 2017

Ale ze mnie (nie) dobra kucharka!

Nadeszła niedziela, a z wraz z nią czas na kolejny post.

Nie miałam pomysłu o czym pisać, więc chciałam już sobie darować, jednak w czasie walki ze śledziem i cebulą natchnęła mnie złota myśl: Napiszę o moich kuchennych podbojach!

Czerń, chaos i dym... Witaj w mojej kuchni!

Pewnie myśleliście, że to kolejny post gdzie ałtor będzie wbrew tytułowi pisał jaki to jest dobry w gotowaniu, otóż nie.

Znacie to uczucie gdy otwieracie piekarnik a z niego bucha czarny gęsty dymn?
Ja znam aż za dobrze blache do piekarnika mam już do wymiany, bo tu już nic cudów nie zdziała.

Lubicie zapachy z sąsiednich mieszkań, albo na ulicy? Idziesz i nagle coś ci tak pięknie pachnie ,aż ci ślinka napływa do ust. No u mnie jest odwrotnie, idziesz po ulicy i zastanawiasz się gdzie coś palą...

Moje ulubione danie, którego nie umiem przyrządzać :)

Jak każdy mam swoje ulubione przysmaki, a najbardziej lubię placki ziemniaczane(ale nie o nich mowa będzie) oraz naleśniki!
Naleśniki jak już to w ilości hurtowej, bo jak je jem przez trzy dni na śniadanie, obiad i kolację jest idealnie (taki rzut mam dwa razy do roku). Jednak moim problemem jest to, że nie potrafię ich smażyć.
Nie, nauka nie uczyni mnie mistrzem, próbowała uczyć mnie przyjaciółka i nawet po dwóch godzinach smażenia naleśników wychodziły mi jakieś skrawki i oficjalnie zostało uznane ,iż naleśniki to nie moja bajka.

No to co jem?

Motywem przewodnim mojej kuchni jest szybko, beż pierdolenia się i byle dało się zjeść.
Ma to wiele minusów, nikomu nie polecam takiego żarcia, bo czasem męczy mnie niestrawność nawet kilka dni, no ale wtedy wiem ,że coś było niezbyt jadalne, albo ,że po prostu mi nie służy.

Pod koniec miesiąca moja twórczość rozkwita. Kasy brak, więc patrzymy co mamy w zapasach i tworzymy cuda.
Jednym z ostatnich hitów była kasza gryczana z warzywami na patelnie, trochę suche ale na cały tydzień stykło.
Jeszcze jednym ciekawym taniem był szpinak wymieszany z warzywami na patelnie i makaronem, zarąbiste jak dla mnie, ale potem męczyły mnie wzdęcia.
Oczywiście bez przypaleń garnków się nie obeszło.

Co do zup...
Chyba umiem gotować tylko trzy: rosół, serkową, pseudo ramen. Z czego dwie ostatnie zawsze mi wychodzą, a idealnego rosołu jeszcze nigdy nie ugotowałam.

Wnioski?

Dla siebie samej nie lubię gotować i w sumie gotuje tak aby coś przekąsić na szybko.
Jednak gdy mam mieć gości zawsze staram się ugotować jakieś danie w którym dobrze sobie radzę tak by mnie chwalono (a co, moje ego też lubi być mile łechtane).
W sumie z wypiekami idzie mi trochę lepiej, jeszcze nic nie zdarzyło mi się spaprać, ale oczywiście piekę mało bo i tak już jestem zbyt okrągła.



sobota, 7 października 2017

Koty wchodzą mi na bloga | Paka Zwierzaka!

Ekhm..

No i październik nadszedł, zimno ,mokro i jeszcze raz zimno.
Długo nie pisałam, ponieważ dostałam się na staż w firmie MANA MANA, przez  co musiałam trochę ogarnąć się życiowo, wstawanie o 5:30 jest masakryczne, ale o tym może innym razem :)

Dobra wiadomość nadeszła!
Mój gorszy okres w życiu się kończy ,dzięki czemu mogę wznowić posty o pudełkach ,które tak lubicie i wielu się o nie pytało, dlatego co miesiąc będziecie dostawać posty z fajnymi pudełeczkami!

Jako, że w lipcu przygarnęłam dwa kociaki, pudełko po długiej przerwie musiało być zamówione z myślą o nich. Poznajcie Białą i Rudą, które wejdą dziś w moje blogowe klimaty oficjalnie :)


Paka Zwierzaka

Paka Zwierzaka to box subskrypcyjny poświęcony całkowicie naszym milusińskim pupilom, mamy podział na psy i koty, gdzie w przypadku psów, zaznaczamy wielkość psiaka.(Mały, Średni, Duży)

Przy składaniu zamówienia mamy też rubrykę w której  proszą nas o opisanie naszego zwierzaka, napisałam tam ,iż box będzie dla dwóch 4-miesięcznych kotek, które są  na wysoko mięsnej diecie.



Jak to wygląda cenowo?

Tak jak w większości pudełek subskrypcyjnych, mamy 3 warianty:

1 miesiąc - 59 zł
3 miesiące- 162zł
6 miesięcy- 300zł

Co ciekawsze, posiadają jeszcze ofertę boxów na urodziny psów, (Koty nie zasługują na prezenty), w zależności od wielkości czworonoga mamy do wyboru rozmiar: S, L, M, w cenie 59,04 zł.

Co w środku?


Kiedy odbierałam paczkę i usłyszałam dzwoneczki w środku automatycznie zaczęła mnie zżerać ciekawość co mamy w środku, więc zabrałam się za zbieranie materiału na post.
Jak widać parę zdjęć wyżej, sam box ma prosty i schludny design, ale zdecydowanie na plus. Po otwarciu szok i niedowierzanie!



Przysmaki dla psów! O nie! Ale gafa!
Moment...
Są też koty, ale jestem zbyt porywcza i przysmaki wylądowały u znajomej, która przygarnęła nie dawno sobie psiaka, ale dobrze ,że ona uświadomiła mi, że nie doczytałam ,ponieważ bzdury bym wam wypisywała, mimo to po sprawdzeniu składu uznałam  ,iż nie  ma tragedii, ponieważ było dość sporo zawartości mięsa.


Następna była saszetka z kocim jedzonkiem, miała chyba ok 60% mięsa więc jakościowo zaliczała się do tych średnich, ale moje koty zjadły ją ze smakiem i nic im nie było. (Jak na razie moje koty pod względem żywienia są bezproblemowe co staram się wykorzystywać.)


Kolejną rzeczą wyciągnięta z boxa okazała się szeleszcząca mata z myszką, a także dzwoniącą piłeczką w środku, zainteresowanie ze strony kotów: średnie, ujawniające się w godzinach nocnych, tuż po północy.



Następnym produktem były próbki karmy/przysmaki  dla kotów,
Zdjęcie wyszło pięknie, jak i rude(fałszywe), kiedy chciałam dać jej karmę, powąchała i pogardziła, skakanie po kanapie było dużo ciekawsze, niż jakieś suche żarcie.


W pudełku znalazła się też maskotka dla kotów, została przyjęta ciepło, jaka idealna rzecz do aportowania w jedną stronę, gryzienia i tarmoszenia.


Ostatnim opakowaniem ,które wyjęłam były przysmaki dla kotów z kaczki, nie przetestowałam jeszcze, ponieważ jak naraz wszystkiego za dużo to nie zdrowo, innego dnia poczęstuje tym kociaki.

To wszystko co znalazłam boxie, jak moje wrażenia?

Trochę mieszane, niby rzeczy fajne, ale czegoś mi brakowało, najgorzej ,że wśród ulotek na dnie nie znalazłam niczego z opisem produktów w boxie( a zazwyczaj takie ulotki są.)
Z ulotek zaciekawiła mnie jedynie ta przedstawiająca informacje o hotelikach dla zwierząt, czy też opcji zostawienia zwierzaka gdy musimy wyjechać bez niego.


Boxa można zamówić TUTAJ

A wy? Co sądzicie o takim boxie? Skusilibyście się?