wtorek, 31 stycznia 2017

Nowy rok zaczynamy od Pretty Box!

Pretty Box - Styczeń

Nowy rok, kolejne pudełko, idealne na styczeń gdy rozpoczynamy sezon karnawałowy, gdzie przyda się nam trochę wytchnienia na porannym kacu, w trakcie długiej kąpieli.

Pretty Box

Cena Pretty Boxa waha się jak dla mnie w średnich cenach.
1-miesięczna subskrypcja- 79zł
3- miesięczna subskrypcja- 230zł
6-miesięczna subskrypcja- 465zł

Co w środku?

-Produkty do pielęgnacji, kolorówka, a czasami produkty dla duszy. Co miesiąc masz okazje wypróbować nowe kosmetyki
-Stawiamy na produkty których nie znajdziesz w drogerii, co sprawia, że masz możliwość testowania nowości
-Po otrzymaniu pudełka gwarantujemy relaks w 100%!

Pretty Boxa możemy zamówić Tutaj



Same pudełko podoba mi się, niby jakoś wielce ozdobne nie jest, ale te drobne elementy ozdobne dodają pudełku uroku, tuż po otworzeniu pudelka rzuca się w czy mały chaos ,ale jest on do ogarnięcia.


Pierwszym co wyciągnęłam z pudełka jest myjka to pędzli. Pretty Box daje co miesiąc podpowiedzi co będzie można znależć u nich w pudełku w danym miesiącu, na styczeń podpowiedzią była właśnie ta myjka i gdy tylko ją zobaczyłam od razu zdecydowałam, że styczeń będzie należał do tego boxa.
Sama myjka w sobie wydaje się solidna, nie jest wielka ,ponieważ na styk wchodzi mi na dwa palce, ale na chwilę obecną nie potrzebuję większej. Wykonana jest z gumy.


Kolejnym produktem jest żel pod prysznic czy też do kąpieli o zapachu czekoladowym, uwielbiam wszystkie czekoladowe produkty tak jak i te o zapachu lawendy, ale czekoladowe kosmetyki mają to do siebie, że od razu chce się je zjeść, zaś butelka i jej etykieta kojarzy się dla mnie z mlekiem :)
Gdy spojrzałam na fanpejdż Pretty Boxa dostrzegłam, że jeszcze był drugi rodzaj żeluo zapachu truskawkowych.


Następnym produktem jest pianka do mycia twarzy o zapachu cytrusowym, niestety nie należę do fanów cytrusów wiec zapach średnio przypadł mi do gustu.


Kolejną rzeczą, okazał się balsam do włosów z firmy Bania Agafii, są to balsamy zrobione z 100% naturalnych produktów.
Opis Balsamu ze strony poducenta:
"Balsam do włosów – ochrona koloru na mlecznej serwatce z wyselekcjonowanymi syberyjskimi ziołami stworzony specjalnie do intensywnego odżywienia, regeneracji i efektywnej ochrony włosów farbowanych. Pozwala zachować na długi czas intensywny kolor, nadaje włosom blask i czyni je bardziej elastycznymi. Ułatwia rozczesywanie.

Serwatka mleczna - jest źródłem wapnia i białka, nadaje włosom blask, elastyczność i trwałość.
Tarczyca bajkalska – zawiera olejki eteryczne i saponiny, nawilżające włosy.
Płucnica śnieżna - zawiera rzadki kwas usinowy, chroniący włosy przed niekorzystnym wpływem środowiska zewnętrznego
Aralia mandżurska – zawiera witaminy B2, C i flawonoidy, wzmacnia korzenie włosów
Szyszki czarnej olchy - stymulują wzrost włosów.
Organiczny ekstrakt różeńca górskiego  - jest najsilniejszym roślinnym przeciwutleniaczem, chroni i podtrzymuje kolor włosów."

Ostatnim kosmetykiem jest oczyszczająco-mineralizujący peeling co ciała LesslsMore z solą himalajską.
Kolor peelingu jest jasno różowy i nie wiem czemu po otwarciu skojarzył mi się z domowym peelingiem robionym z cukru.
Gdy tylko będę mogła ,chętnie go wypróbuje :)
W tym miesiącu to tyle...
Ale w Lutym zapowiadam ,że będzie złocisto i słodko na naszym blogasku :)