niedziela, 4 czerwca 2017

Zapudełkowana- O moich idolach,

Niedziela,

Najwyższy czas by coś nabazgrać, bo przecież się zobowiązałam pisać częściej i chcę dotrzymać słowa, po za tym pisanie rozwija i im więcej piszemy tym lepiej to robimy!
 Dobra, jasne, koniec ściemy, mimo długiej listy tematów, w tym tygodniu nie miałam nic co mogłabym poruszyć, ani czasu by się porządnie przygotować, więc dziś polecimy trochę na luzaka.

Moi idole 

Uwaga!
Nie mam żadnych idoli.
Nie wiem, nie rozumiem tego zjawiska i chyba już nigdy nie zrozumiem, nie rozumiem zbierania dziwnych rzeczy z daną osobą, paplaniu o niej całymi dniami, kochaniu się w kimś kto nawet nie ma pojęcia ,że istniejesz, nie rozumiem też tego całego szumu wokół gwiazd i osób mocno wybijających się.


Po co?

Doprawdy, nie rozumiem po co ludzie tak się cieszą na wieść o jakiejś sławnej osobie, co w tym jest?
Momentami czuje się jakbym była za jakąś kurtyną zza której nie dociera do mnie część emocji, jednak ważne jest to iż nie neguje fascynacji innych, sama nawet im pomagam wiedząc ,że ktoś kogoś lubi.
Jednym z przykładów była moja kuzynka, która swego czasu miała manie Johnny'ego Depp'a, dla niej obejrzałam wszystkie części Piratów z Karaibów, dla niej łaziłam do sklepu i się pytałam kiedy ściągają reklamę na której był Johnny, żeby ją wziąć dla niej, patrząc z obecnej perspektywy czasu było to arcy śmieszne. Ale nie rozumiałam tego jej zachwytu.

Kolejnym najświeższym przykładem jest mój bratanek, który uwielbia Margaret, na święta jako prezent postawiłam sobie za zadanie zdobyć dla niego autograf od niej.
A musicie wiedzieć, że jak coś postanowię to koniec.
No i poszłam na koncert Margaret z okazji otwarcia Galerii Metropolii w Gdańsku, ba! Wykorzystując mojego retarda pod postacią wózka znalazłam się pod samą scena, koncert fajny, ale nic mnie nie porwało.
Autograf zdobyty.
Gdy młody dostał autograf i dowiedział się, że byłam na koncercie zadał mi jedno pytanie "Jak było?!"
A ja spojrzałam na niego i odpowiedziałam krótko "No... Jak na koncercie"
I tyle, czasami czuje się, naprawdę dziwnie.

O szukaniu własnego idola...

Miałam i ten etap, wiedziałam ,że wszyscy mają jakiś idoli i osoby ,które uwielbiają, tu się chyba odezwał syndrom osoby niepełnosprawnej "Chce być taka jak inni!". Jestem pewna, że każda osoba chora chociaż kilka razy w życiu coś takiego miała, nie da się wykluczyć tego, że jesteśmy inni i chcemy być jak najbardziej "normalni"
Zaczełam więc poszukiwania i swego ideału, no bo przecież jest!
Nie, nie było i nie ma.
Jedyne co znalazłam to aktora, którego polubiłam, ale idolem mym nie został, Christopher Walken. Jeden z fajniejszych aktorów, żałuje ,że tak mało filmów z nim obecnie powstaje. Ale lubiłam go, nie czciłam, nie wiem nawet nic o jego życiu.

Po paru latach, że tak powiem, gdy stałam się  bardziej świadoma otaczającego mnie świata, zdałam sobie sprawę z tego ,że nie ma co na siłę starać się być taką jak inni, szukać swego idola, którego nie ma.
Nie szukajmy niczego na siłę, jeśli  przyjdzie na to czas samo się znajdzie.
Tyle wam mogę powiedzieć, a chce wspomnieć o tym, że w swym życiu spotkałam mnóstwo słynnych i tych mniej ludzi, nadal nie pojmuje tej otoczki wokół nich, dla mnie to zwykli zjadacze chleba tak jak ja, albo ty. Miałam nawet kilka autografów od nich jednak ,nie miały dla mnie one żadnej wartości, były zwykłymi podpisami, które w końcu  wylądowały w śmietniku w czasie porządków.

Jednak jest dużo ważnych ludzi, którzy wpłynęli na to kim jestem obecnie, ale im poświecę osobny post, ponieważ chce przygotować się do tego dobrze  merytorycznie i postarać się nie pominąć nikogo z tych najważniejszych :)

14 komentarzy:

  1. w pełni popieram. zresztą dzisiejsi idole to zazwyczaj chwilowa moda i dość puste słowo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Idoli w wieku nastolatnim ma się przede wszystkim ze względu na panującą modę. Sama przez to przechodziłam. Nie widzę jednak nic złego w tym, aby mieć "idola", osobę podziwianą i godną naśladowania. To wręcz daje nam motywację do działania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wiedzę nic złego w posiadaniu idola :) I rozumiem, że taka osoba motywuje i w jakiś sposób wspiera, ale to chyba nie moja bajka, jednak chetnie pomogę w zdobywaniu fantow z danym idolem!

      Usuń
  3. też nie mam idoli w takim sensie, że kogoś czczę, zbieram autografy czy inne gadżety. są natomiast ludzie, których podziwiam za to kim są, co robią, co osiągnęli. np. mojego tatę. ale nie piszczę na jego widok i chociaż znamy się prawie 30 lat nigdy nie pomyślałam, żeby wziąć autograf ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy byłam nastolatką moim idolem był Morrissey dla którego przeszłam na wegetarianizm, za co mu jestem wdzięczna do dziś! Już od 20 lat jestem wierna moim idolom - Morrisseyowi i zespołowi Depeche Mode. Jeśli chodzi o styl i wygląd to gdy miałam 16 lat na fali mody na muzykę grunge wzorowała się na Courtney Love i również nadal uważam ją za ikonę stylu!
    http://altealeszczynska.blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super ,że odnalazłaś swego idola dzięki, któremu zmieniłaś swój styl bycia być może dużo lepszy!

      Usuń
  5. Mam swoich idoli, ale to pojęcie rozumiem chyba trochę inaczej. Jest sporo artystów (najczęściej muzyków), którzy mi imponują, a ich muzyka porusza bardzo mocno. Śledzę nowości w ich wykonaniu i wydarzenia z ich udziałem w moim otoczeniu. Ale żeby wtykać nos w cudze życie? To jest niesmaczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że bycie tym gorszym fanem czyli psychofanem nie jest fajne, to z deczka robi się straszne. Też mam wielu artystow i ludzi ,którzy mi imponują, ale faktycznie nie powiedziałabym iż to moi idole :)

      Usuń
  6. Również miałam w swoim życiu idola, nieważne zresztą kogo, wyklejałam ściany plakatami, oglądałam z zapartym tchem koncerty, lecące czasem w tv teledyski i marzyłam o pójściu na koncert. Nie widzę w tym nic złego i nie jest to dla mnie żadna dziwna moda. Ot, młodzieżowe szaleństwa. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Idola też nie mam, ludzi nie czci się jak bogów :P Lubię jakiegoś tam aktora bo dobrze gra ale nie mam nikogo do kogo wzdycham.... oj zaraz... mam. Thane Krios z Mass Effect. Shit. Jednak mam idola xD buziaczki!
    lomcia.hol.es

    OdpowiedzUsuń
  8. Miewałam swoich ulubionych artystów, ale żeby mieć idola... nie wiem, jakoś nie potrafię wielbić konkretnych osób. Dobrą kawę z mlekiem czy truskawki owszem. Ale ludzi? Eeee. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja rowniez typowego Idola nie mam , ale kilka osob moge zaliczyc do inspirujacych :D

    OdpowiedzUsuń