Witajcie w świecie Zapudełkowanej!
Od wielu lat, podobały mi się pudełka, które przychodzą co miesiąc do domu, a w nich można odnależć dużo szczęścia i produktów, różnego typu.
W Polsce takie boxy pojawiły się niedawno i niestety czy stety najbardziej są znane boxy kosmetyczne takie jak beGlossy, JOYbox oraz ShinyBox.
Nie powiem, podobały mi się bardzo, chciałam zamówić i dostać trochę kosmetyków do testowania i poznania nowych marek, jak każda kobieta przecież lubię poznawać nowe firmy i typy kosmetyków, miałam cichą nadzieję, że kiedyś dołączę do grona kosmetycznych testerek, dopóki nie wpadłam przypadkowo na ChillBox'a(który obecnie jest zawieszony, nad czym tragicznie ubolewam), zamówiłam ich przedostatnie pudełko i poczułam się w niebie.
Nie dość, że kosmetyki to i książka! Oraz fajny gadżet na zdjęcia!
Tak bardzo mi się to spodobało, że aż chciałam gdzieś o tych skarbach napisać, jednak życie się tak potoczyło, że nie zdążyłam i zresztą, kto by zakładał bloga na Boxa, który zaraz przechodzi w stan spoczynku? Ostatniego ChillBoxa niestety nie zdążyłam zakupić, ponieważ sprzedał się w zaskakującym tempie.