niedziela, 15 października 2017

Ale ze mnie (nie) dobra kucharka!

Nadeszła niedziela, a z wraz z nią czas na kolejny post.

Nie miałam pomysłu o czym pisać, więc chciałam już sobie darować, jednak w czasie walki ze śledziem i cebulą natchnęła mnie złota myśl: Napiszę o moich kuchennych podbojach!

Czerń, chaos i dym... Witaj w mojej kuchni!

Pewnie myśleliście, że to kolejny post gdzie ałtor będzie wbrew tytułowi pisał jaki to jest dobry w gotowaniu, otóż nie.

Znacie to uczucie gdy otwieracie piekarnik a z niego bucha czarny gęsty dymn?
Ja znam aż za dobrze blache do piekarnika mam już do wymiany, bo tu już nic cudów nie zdziała.

Lubicie zapachy z sąsiednich mieszkań, albo na ulicy? Idziesz i nagle coś ci tak pięknie pachnie ,aż ci ślinka napływa do ust. No u mnie jest odwrotnie, idziesz po ulicy i zastanawiasz się gdzie coś palą...

Moje ulubione danie, którego nie umiem przyrządzać :)

Jak każdy mam swoje ulubione przysmaki, a najbardziej lubię placki ziemniaczane(ale nie o nich mowa będzie) oraz naleśniki!
Naleśniki jak już to w ilości hurtowej, bo jak je jem przez trzy dni na śniadanie, obiad i kolację jest idealnie (taki rzut mam dwa razy do roku). Jednak moim problemem jest to, że nie potrafię ich smażyć.
Nie, nauka nie uczyni mnie mistrzem, próbowała uczyć mnie przyjaciółka i nawet po dwóch godzinach smażenia naleśników wychodziły mi jakieś skrawki i oficjalnie zostało uznane ,iż naleśniki to nie moja bajka.

No to co jem?

Motywem przewodnim mojej kuchni jest szybko, beż pierdolenia się i byle dało się zjeść.
Ma to wiele minusów, nikomu nie polecam takiego żarcia, bo czasem męczy mnie niestrawność nawet kilka dni, no ale wtedy wiem ,że coś było niezbyt jadalne, albo ,że po prostu mi nie służy.

Pod koniec miesiąca moja twórczość rozkwita. Kasy brak, więc patrzymy co mamy w zapasach i tworzymy cuda.
Jednym z ostatnich hitów była kasza gryczana z warzywami na patelnie, trochę suche ale na cały tydzień stykło.
Jeszcze jednym ciekawym taniem był szpinak wymieszany z warzywami na patelnie i makaronem, zarąbiste jak dla mnie, ale potem męczyły mnie wzdęcia.
Oczywiście bez przypaleń garnków się nie obeszło.

Co do zup...
Chyba umiem gotować tylko trzy: rosół, serkową, pseudo ramen. Z czego dwie ostatnie zawsze mi wychodzą, a idealnego rosołu jeszcze nigdy nie ugotowałam.

Wnioski?

Dla siebie samej nie lubię gotować i w sumie gotuje tak aby coś przekąsić na szybko.
Jednak gdy mam mieć gości zawsze staram się ugotować jakieś danie w którym dobrze sobie radzę tak by mnie chwalono (a co, moje ego też lubi być mile łechtane).
W sumie z wypiekami idzie mi trochę lepiej, jeszcze nic nie zdarzyło mi się spaprać, ale oczywiście piekę mało bo i tak już jestem zbyt okrągła.



sobota, 7 października 2017

Koty wchodzą mi na bloga | Paka Zwierzaka!

Ekhm..

No i październik nadszedł, zimno ,mokro i jeszcze raz zimno.
Długo nie pisałam, ponieważ dostałam się na staż w firmie MANA MANA, przez  co musiałam trochę ogarnąć się życiowo, wstawanie o 5:30 jest masakryczne, ale o tym może innym razem :)

Dobra wiadomość nadeszła!
Mój gorszy okres w życiu się kończy ,dzięki czemu mogę wznowić posty o pudełkach ,które tak lubicie i wielu się o nie pytało, dlatego co miesiąc będziecie dostawać posty z fajnymi pudełeczkami!

Jako, że w lipcu przygarnęłam dwa kociaki, pudełko po długiej przerwie musiało być zamówione z myślą o nich. Poznajcie Białą i Rudą, które wejdą dziś w moje blogowe klimaty oficjalnie :)


Paka Zwierzaka

Paka Zwierzaka to box subskrypcyjny poświęcony całkowicie naszym milusińskim pupilom, mamy podział na psy i koty, gdzie w przypadku psów, zaznaczamy wielkość psiaka.(Mały, Średni, Duży)

Przy składaniu zamówienia mamy też rubrykę w której  proszą nas o opisanie naszego zwierzaka, napisałam tam ,iż box będzie dla dwóch 4-miesięcznych kotek, które są  na wysoko mięsnej diecie.



Jak to wygląda cenowo?

Tak jak w większości pudełek subskrypcyjnych, mamy 3 warianty:

1 miesiąc - 59 zł
3 miesiące- 162zł
6 miesięcy- 300zł

Co ciekawsze, posiadają jeszcze ofertę boxów na urodziny psów, (Koty nie zasługują na prezenty), w zależności od wielkości czworonoga mamy do wyboru rozmiar: S, L, M, w cenie 59,04 zł.

Co w środku?


Kiedy odbierałam paczkę i usłyszałam dzwoneczki w środku automatycznie zaczęła mnie zżerać ciekawość co mamy w środku, więc zabrałam się za zbieranie materiału na post.
Jak widać parę zdjęć wyżej, sam box ma prosty i schludny design, ale zdecydowanie na plus. Po otwarciu szok i niedowierzanie!



Przysmaki dla psów! O nie! Ale gafa!
Moment...
Są też koty, ale jestem zbyt porywcza i przysmaki wylądowały u znajomej, która przygarnęła nie dawno sobie psiaka, ale dobrze ,że ona uświadomiła mi, że nie doczytałam ,ponieważ bzdury bym wam wypisywała, mimo to po sprawdzeniu składu uznałam  ,iż nie  ma tragedii, ponieważ było dość sporo zawartości mięsa.


Następna była saszetka z kocim jedzonkiem, miała chyba ok 60% mięsa więc jakościowo zaliczała się do tych średnich, ale moje koty zjadły ją ze smakiem i nic im nie było. (Jak na razie moje koty pod względem żywienia są bezproblemowe co staram się wykorzystywać.)


Kolejną rzeczą wyciągnięta z boxa okazała się szeleszcząca mata z myszką, a także dzwoniącą piłeczką w środku, zainteresowanie ze strony kotów: średnie, ujawniające się w godzinach nocnych, tuż po północy.



Następnym produktem były próbki karmy/przysmaki  dla kotów,
Zdjęcie wyszło pięknie, jak i rude(fałszywe), kiedy chciałam dać jej karmę, powąchała i pogardziła, skakanie po kanapie było dużo ciekawsze, niż jakieś suche żarcie.


W pudełku znalazła się też maskotka dla kotów, została przyjęta ciepło, jaka idealna rzecz do aportowania w jedną stronę, gryzienia i tarmoszenia.


Ostatnim opakowaniem ,które wyjęłam były przysmaki dla kotów z kaczki, nie przetestowałam jeszcze, ponieważ jak naraz wszystkiego za dużo to nie zdrowo, innego dnia poczęstuje tym kociaki.

To wszystko co znalazłam boxie, jak moje wrażenia?

Trochę mieszane, niby rzeczy fajne, ale czegoś mi brakowało, najgorzej ,że wśród ulotek na dnie nie znalazłam niczego z opisem produktów w boxie( a zazwyczaj takie ulotki są.)
Z ulotek zaciekawiła mnie jedynie ta przedstawiająca informacje o hotelikach dla zwierząt, czy też opcji zostawienia zwierzaka gdy musimy wyjechać bez niego.


Boxa można zamówić TUTAJ

A wy? Co sądzicie o takim boxie? Skusilibyście się?

wtorek, 29 sierpnia 2017

Co się dzieje gdy syrenka straci kółka?

Dawno mnie tu nie było, ale w sumie ostatnimi czasy ponownie zaczęło się dużo dziać i niespecjalnie pozytywnych rzeczy.

Osoby które obserwują mój Fanpage wiedzą, że mój wierny wózek uległ zniszczeniu. Pękła mi rama.
Niektórzy mnie znają i nie zdziwi ich fakt mojego pierwotnego podejścia do sprawy.

Mam wózek zastępczy! Dam sobie radę przez te parę miesięcy! A co to dla mnie jest!

I tu się przeliczyłam, z przykrością musiałam stwierdzić ,iż nie dam rady, to nie na moje siły...


Wózek, wózkowi nierówny.

Dla zwykłego zjadacza chleba z pewnością nie jest to oczywiste, no ma kółka przecież nie? Jeździ? Jeździ. To czego ty kobieto jest?

Osobiście lubię porównywać wózki z autami, jest między nimi trochę podobieństw, jak każde auto inaczej się prowadzi, inaczej odczuwa się komfort jazdy czy też okres nabierania pędu jest różny tak samo wygląda to z wózkami inwalidzkimi.

Najistotniejsza dla mnie w wózkach jest waga - musi być lekki, bym mogła go z łatwością wprowadzić po swojemu po schodach czy wykonać manewr wsiadania samodzielnego do autobusu.
Mój obecny wózek zastępczy jest ciężki, nie myślę tu już nawet o samodzielnym wejściu do pojazdu komunikacji miejskiej a co dopiero wejściu po schodach do mojej ulubionej kosmetyczki.

Następnym istotnym atutem w wózkach jest wielkość - gdy ma się wielki wózek nie podjedziesz w sklepie do półki na wystarczającą odległość by swobodnie zdjąć towar z półki, albo zwyczajnie nie przejedziesz przez niektóre miejsca.

Siedzisko - to chyba najważniejsza część wózka, to od niej zależy w jakiej pozycji twój kręgosłup spędza większość dnia, oczywiście parametry siedzenia zależą od rodzaju niepełnosprawności, ale w moim wypadku na pierwszy rzut oka fotel z wysokim i miękkim oparciem na którym mogę się rozsiąść niczym Królowa Elżbieta II na tronie nie jest dla mnie dobre, już po tygodniu zaczełam mieć bóle kręgosłupa, które z każdym dniem się nasilają.

"Wózek nie ma być wygodny, wózek musi być funkcjonalny"

Takie słowa usłyszałam pięć lat temu przy doborze wózka. Pierwsza moja myśl: "Co on chrzani? Co zdrowy człowiek może wiedzieć o wózkach? Pewnie chce mnie w coś wrobić!"

Ale przy uzgadnianiu parametrów wózka wykazał się faktyczną wiedzą i postanowiłam mu zaufać.
Nie zawiodłam się.

Może niskie oparcie, które nawet nie sięga do połowy pleców nie wydaje się wygodne, ale jest zdrowe dla kręgosłupa, zdecydowanie zdrowsze niż normalne całkowite oparcie. I gdy człowiek przyzwyczai się do tego typu oparcia przestaje mu ono przeszkadzać.

Co teraz?

Po długich rozmyślaniach i wątpliwościach postanowiłam poprosić Damę Pik o pomoc w całej akcji, szczerze mówiąc sądziłam, że się nie zgodzi ,ponieważ na co dzień przecież każdy ma swoje problemy, o dziwo uzyskałam pozytywną odpowiedź i zaskakującą pozytywną energię, już było za późno by się wycofać.

Zaczełyśmy wszystko uzgadniać i analizować wszelkie dokumenty, by zabrać się za to jak najlepiej i w końcu ruszyłyśmy z naszą akcją! Kółka dla syrenki czyli Tsu na wózek <---Serdecznie zapraszam do dołączenia do naszej akcji na fanpage!

Tutaj zaś macie dokładnie opisane ile i na co :)
Apel o pomoc

Jeśli jesteście zainteresowani pomocą proszę o wpłatę na serwis pomagam.pl, dzięki któremu zbieramy połowę potrzebnej nam kwoty!

Za każde wsparcie dziękuję!



wtorek, 18 lipca 2017

Wakacje - Jak radzę sobie z podróżami na wózku inwalidzkim?

Wakacje nastały, a z nimi okres do wyjazdów, mimo iż w tym roku niestety nigdzie nie jest dane mi wyjechać, ale mogę zdradzić jak sobie radzę z podróżami, niektórzy z was wiedzą, że gdy tylko mogę gdzieś pojechać robię to bez wahania :)

Post jest trochę informacyjny i może natchnie kogoś poruszającego się na wózku do opracowania własnych technik podróży, pamiętajmy, że każda niepełnosprawność jest inna, a ja piszę z perspektywy swojego nosa.

Dużo osób z którymi rozmawiam jest w szoku gdy w czasie rozmowy, stwierdzę tonem oczywistym, że pojechałam sama do Wrocławia czy Poznania z wielką walizką, plecakiem i torebką i twierdzę, że nie było to dla mnie najmniejszym problemem.



Czym jeżdżę?

Pociąg, PKS, Polski Bus, Auto to najczęstsze środki lokomocji ,które wybieram do podróży.
  W obecnych czasach na szczęście spotykam się z coraz większymi dostosowaniami dla niepełnosprawnych, jednak nauczyłam się nigdy nie nastawiać na nie, najgorszą opcją jest pociąg ze starym składem, który ma przedziały, jednak wielce mi to nie przeszkadza, jednak zdaje sobie iż to jest uciążliwe dla mych współpasażerów, jeśli jacyś znajdą się w przedziale ze mną.
O co chodzi z tym problemem?
O to iż mój wózek posiada jedynie opcje zdjęcia kół, więc go nie złożę, na półkę w przedziale nie wsadzę z powodu bezpieczeństwa mojego i innych (wózek może spaść z półki), więc wkładam go na ziemię w przedziale i nie ma miejsca na nogi.
Ostatnio mój rozłożony rydwan spędził całą drogę na końcu wagonu, na przejściu z wagonu do wagonu zgodnie z zaleceniem konduktora, ludzie musieli przechodząc robić przez niego duży krok.
Na szczęście już takie pociągi to rzadkość i teraz większość jest przystosowana w większym lub mniejszym stopniu, wagony bezprzedziałowe są poezją, a pociągi w których można spędzić podróż na wózku to luksus. Zazwyczaj i tak zostawiam wózek na początku wagonu i przesiadam się na swe miejsce.


"Ale ja Pani nie wezmę! To się nie zmieści!"

Tak, nie raz się spotykałam z takim zwrotem akcji, gdy kierowca pks'u zorientował się, że twój wózek nie składa się szablonowo, tu trzeba być spokojnym i osobiście wsadzić swój rydwan do bagażnika, pamiętajcie ,że jak się popieści to zmieści. 
Po za tym jestem taką osobą, że nie odpuszczam łatwo i jak mam czymś jechać to jadę, ale przede wszystkim należy pamiętać o kulturze i nie przybieraniu postawy roszczeniowej bo wtedy tym bardziej można zniechęcić innych do siebie i nocować na dworcu (dzięki bogu nigdy mi się to nie zdarzyło)

Najlepsza pomoc? Nie pomagaj.

Takim mottem się kieruję przy podróżach, często ludzie widząc mnie samą na wózku z wielką walizą i torbami stara mi się pomóc, ja to doceniam jednak mam własny wypracowany system i czyjaś pomoc zazwyczaj mi zaszkodzi niż pomoże, podobnie we wsiadaniu do środków lokomocji lub wysiadaniu, ludzie mnie łapią, pchają i trzymają ,mimo iż wyraźnie mówię ,że nie chcę pomocy, tu nie chodzi o honor czy moją godność, po prosto jeśli ktoś przykładowo łapie mnie i ciągnie ku górze moje mięśnie nie pracują prawidłowo i zwyczajnie nie utrzymam się na nogach i upadnę wraz z osobą, która usiłuje mi pomóc.
To nie znaczy, że nigdy nie proszę o pomoc, proszę o nią gdy faktycznie jest to niezbędne bym wykonała jakiś ruch, a przez to ,że jestem wyćwiczona robię to rzadko.Jestem trochę typem Zosi samosi, przez co czasem w czasie podróży potrafię się pokłócić z moim towarzyszem, ale to już mój charakter.

Ja sama i trzy bagaże.

Tak, zawsze staram się ograniczyć mój dobytek do sztuk trzech z czego jedną sztuką jest torebka, drugą plecak, a trzecią wielka walizka.
Ta walizka najbardziej szokuje obcych...
Co lepsze na podróżowanie z walizką, wypracowałam przez kilka lat, zazwyczaj było tak iż ktoś ciągnął mi tą walizkę i wypominał mi co ja ze sobą zabrałam i na co mi to, było mi strasznie przykro z tego powodu, więc postanowiłam stać się niezależna i w tym temacie.
Zaczęłam dokładnie analizować budowę swego wózka i szybko sobie uświadomiłam jakie łatwe było rozwiązanie! Rączka była idealnym zaczepem na walizkę! Potem dobrałam walizkę z 4 kółkami, które kręciły się wokół i od tego czasu pakuję co chcę i mam gdzieś gadanie innych, bo dźwigam to wszystko sama, a raczej ciągnę jak przyczepkę, plecak na plecy, torebkę przez ramię i heja! Świat stoi otworem!

Dla osób chcących zastosować się do tej rady, chce powiedzieć iż bierzcie pod uwagę to jacy silni jesteście, bo naładować walizkę i nie dać rady z nią pojechać jest bez sensu, ja swoją siłę w rękach mam i naprawdę walizka może być bardzo ciężka, ale słabsi niech pamiętają o rozsądku.
Po drugie cofanie z tak podłączoną walizką jest ciężkie, więc najlepiej stawać tak by uniknąć cofania, bądź mieć możliwość swobodnego zakręcania.
Po trzecie, z tak zamontowaną walizką pamiętajcie, że łuk skrętu robi się znacznie większy i w jedną stronę jest gorzej skręcać, jeśli zbyt ostro skręcisz, walizka może przekręcić się na bok, a ustawienie jej poprawnie do przyjemnych nie należy.

Jedź z osobą towarzyszącą! Będzie taniej!

Nie musisz brać opiekuna jedynie do pomocy czy towarzystwa, weź opiekuna dla zniżki  :)
Ale najpierw powiem może o zniżkach jakie przysługują w PKP oraz PKS :)
Osoby ON z stopniem znacznym:
-49%  ulgi w pociągach osobowych i PKS w komunikacji zwykłej
-37%  w pozostałych pociągach PKP i PKS
-78% ulgi na trasie szkoła - dom, dom- szkoła, tyczy się to dzieci i młodzieży niepełnosprawnej, ich rodziców a także opiekunów.
Osoby Niewidome:
- 37% ulgi w 2 klasie pociągach PKP oraz autobusach PKP

Opiekun lub przewodnik musi być osobą pełnoletnią.
Dla osoby Niewidomej przewodnikiem może być osoba ,która ukończyła 13 lat, bądź pies przewodnik.

Ulga dla opiekuna:
- 95% ulgi w pociągach PKP i autobusach PKS

Więc jak to działa?
Ja mam bilet za 30 zł, a osoba mi towarzysząca dajmy na to, że 2 zł, sumujemy, a potem dzielimy i każdy zadowolony ponieważ wychodzi to 16 zł za bilet :) Czyż to nie cudowne?
Często szukam znajomych do przejazdu, ponieważ w takim układzie tak czy siak obie strony korzystają :)

Mam nadzieję, że ten post się komuś przyda, a tymczasem chciałabym życzyć wam udanych wakacji, a sama udaje do ciężkiej pracy w przygotowywaniu się do pracy marzeń!
Zdjęcia są z Torunia do którego wyskoczyłam w zeszła niedzielę by uczcić ostatni wolny weekend ,aż do pażdziernika :)





sobota, 24 czerwca 2017

Top 7 Zapudełkowanej

Grzebiąc w internecie, często się natykałam swego czasu na tworzone przez różnych ludzi topki różnych miejsc, posiłków czy ludzi.
Jako ,iż jestem osobą kreatywną co słyszę na każdym kroku i wychodzi mi w każdym teście, chcę wam z każdym postem przybliżyć swoją osobę, co lubię, a czego nie, byśmy się w przyszłości lepiej rozumieli.
Nie martwcie się w lipcu postaram się już więcej pisać o życiu w punktu widzenia ON. Teraz po prostu nadal trwa małe urwanie głowy z powodu nowej drogi życia. I wierzcie mi, mam wyrzuty sumienia, że momentami piszę o dupie Maryni, ale staram się pisać!

Dziś chcę przedstawić wam ,dosyć ważną sferę mojego życia, czyli miejsca w internecie w których często buszuję. Kolejność nie ma znaczenia :) Mam nadzieję, że wam się coś spodoba.

TOP 7 INTERNETY


Jak część z was wie, pochodzę z Gdańska, ten portal jest codziennie odwiedzany przeze mnie, dzięki temu wiem o ważniejszych rzeczach, które dzieją się  u nas, wchodzę też na ogłoszenia  i często przeglądam sekcję Oddam za darmo, ponieważ czasem można wychaczyć tam perełki, albo po prostu zaglądam w artykuły by w trakcie gówno burzy w komentarzach zjeść popcorn i poprawić sobie nastrój.

2. OLX.pl

To miejsce też przeglądam głównie w poszukiwaniu różnych rzeczy zwanych przeze mnie perełkami, lub po prostu potrzebnych mi do życia, jednak baaardzo rzadko coś tu kupuję.


Kotu to młody fotograf, poznałam go w grze sieciowej, a jako ,że jest miłym chłopakiem zaczeliśmy się dzielić informacjami o naszych hobby i okazało  się, że Kotu jest fotografem, a zdjęcia które zrobił niedawno będąc w Norwegii powaliły mnie na kolana, uwielbiam jego zdjęcia krajobrazów oraz resztę  twórczości :)




4. KajuArt

KajuArt to młoda graficzka, nasza znajomość w sumie zaczeła się gdy ocaliłam lalkę z serii Monster High i postanowiłam ją odnowić i stworzyć na nowo.
Wykonała mi piękny re-paint, czym się głównie ostatnimi czasy zajmuje, jednak tworzy także przepiękne grafiki od siebie i na zamówienie, współpraca z nią jest idealna. Czuje, że jeszcze nie raz dostanie ode mnie zlecenie na coś :)


                           


5. YouTube
Co to za miejsce, nie muszę tłumaczyć, najlepsza strona do szukania filmików z tutorialami, muzyki czy głupich  odmóżdżających filmików z zwierzakami. Ulubionych kanałów nie mam, ale obserwuje np. HowToBasic, Pyta.pl

6. Strony Testerskie
Jak wiecie, czasem dostaję różne produkty do przetestowania, jednak nie miałabym ich gdyby nie moja systematyczna praca, nie ma dnia bez odwiedzić stron takich jak: Streetcom, TestMeToo, Everydayme i sprawdzanie czy nie ma nowych ankiet bądź akcji do których się chcę głosić.

7. Ciemna Strona Internetu
O tak, dobrowolnie nie wchodźcie tam, bo to często źle się kończy dla psychiki, co dziwniejsze potrafię wejść tam tajemniczymi drzwiami gdy się nudzę i najczęściej przez YT.
Sekcja zwłok ? Dziwne piosenki z kotami? Poród naturalny nad rzeką?
To tylko część dziwnych rzeczy, które odnalazłam w internecie, a wiem, że można wejść głębiej czego już  się boję.



niedziela, 18 czerwca 2017

Post Urodzinowy

Wiecie co?
Nienawidzę rozpoczynać pisać notki, ponieważ początki są najgorsze, w sumie nie tylko pisania, ale dotyczy to również wielu innych zdarzeń, czasem wystarczy niewielki kamyczek by wywołać lawinę.
Dziś kończę 24 lata, masakryczne jest to jak ten czas szybko leci, jeszcze niedawno świętowałam osiemnastkę, a to już całe sześć lat minęło, wiele się zmieniło przez ten okres ,ale chyba największy wpływ na me życie miał ostatni rok, pisałam o tym w pierwszym moim poście na temat mego życia osobistego, dziś chyba pora na ciąg dalszy i na dobre zakończenie.



Jak wiecie nie dawno straciłam najbliższa mi osobę i musiałam opuścić swój dom rodzinny, życie nie układało się zbyt dobrze i mimo wielu chwil w których wątpiłam w to wszystko ,parłam uparcie do przodu. Dziękuję ,za tak wiele wspaniałych słów pod tamtym postem, dodało mi to wielu sił. J
Teraz wróćmy do historii, mieszkałam na pokoju z innymi wynajmującymi.

 W połowie maja, dostałam kilka wieści, które zmieniły na lepsze moje życie i dało mi to dużo nadziei i porządnego  kopa energii.
-Otrzymałam swoje mieszkanie, o które się starałam od jakiegoś czasu, dlatego ostatnimi czasy moja aktywność spadła do zera, byłam zajęta przeprowadzką i szykowaniem sobie mieszkania bym mogła w nim jak najszybciej zamieszkać
-Dostałam się kurs, który pomoże mi odnaleźć pracę, która będzie odpowiadała moim zainteresowaniom ,jak na razie odbyłam dwa spotkania, jednak zapowiada się obiecująco, ponieważ w czasie zajęć poznaję siebie na nowo i odkrywam swoje strony, których nie znałam wcześniej.

Jestem obecnie szczęśliwa, po tylu przeciwnościach wreszcie mam dobry czas i postaram się czerpać z niego jak najwięcej, by  dalej się rozwijać.
Na koniec notki chciałabym życzyć sobie i wam dalszej wytrwałości i anielskiej cierpliwości, a przede wszystkim by nigdy się nie poddawać jeśli coś nie idzie po naszej myśli.


Czuję, że zaczynam nowy etap życia i jestem ciekawa co przyniesie, ale o tym pewnie się przekonam się w przyszłości, ale mam też nadzieję, że mój blog się rozwinie w dobrą stronę 

.

niedziela, 4 czerwca 2017

Zapudełkowana- O moich idolach,

Niedziela,

Najwyższy czas by coś nabazgrać, bo przecież się zobowiązałam pisać częściej i chcę dotrzymać słowa, po za tym pisanie rozwija i im więcej piszemy tym lepiej to robimy!
 Dobra, jasne, koniec ściemy, mimo długiej listy tematów, w tym tygodniu nie miałam nic co mogłabym poruszyć, ani czasu by się porządnie przygotować, więc dziś polecimy trochę na luzaka.

Moi idole 

Uwaga!
Nie mam żadnych idoli.
Nie wiem, nie rozumiem tego zjawiska i chyba już nigdy nie zrozumiem, nie rozumiem zbierania dziwnych rzeczy z daną osobą, paplaniu o niej całymi dniami, kochaniu się w kimś kto nawet nie ma pojęcia ,że istniejesz, nie rozumiem też tego całego szumu wokół gwiazd i osób mocno wybijających się.


Po co?

Doprawdy, nie rozumiem po co ludzie tak się cieszą na wieść o jakiejś sławnej osobie, co w tym jest?
Momentami czuje się jakbym była za jakąś kurtyną zza której nie dociera do mnie część emocji, jednak ważne jest to iż nie neguje fascynacji innych, sama nawet im pomagam wiedząc ,że ktoś kogoś lubi.
Jednym z przykładów była moja kuzynka, która swego czasu miała manie Johnny'ego Depp'a, dla niej obejrzałam wszystkie części Piratów z Karaibów, dla niej łaziłam do sklepu i się pytałam kiedy ściągają reklamę na której był Johnny, żeby ją wziąć dla niej, patrząc z obecnej perspektywy czasu było to arcy śmieszne. Ale nie rozumiałam tego jej zachwytu.

Kolejnym najświeższym przykładem jest mój bratanek, który uwielbia Margaret, na święta jako prezent postawiłam sobie za zadanie zdobyć dla niego autograf od niej.
A musicie wiedzieć, że jak coś postanowię to koniec.
No i poszłam na koncert Margaret z okazji otwarcia Galerii Metropolii w Gdańsku, ba! Wykorzystując mojego retarda pod postacią wózka znalazłam się pod samą scena, koncert fajny, ale nic mnie nie porwało.
Autograf zdobyty.
Gdy młody dostał autograf i dowiedział się, że byłam na koncercie zadał mi jedno pytanie "Jak było?!"
A ja spojrzałam na niego i odpowiedziałam krótko "No... Jak na koncercie"
I tyle, czasami czuje się, naprawdę dziwnie.

O szukaniu własnego idola...

Miałam i ten etap, wiedziałam ,że wszyscy mają jakiś idoli i osoby ,które uwielbiają, tu się chyba odezwał syndrom osoby niepełnosprawnej "Chce być taka jak inni!". Jestem pewna, że każda osoba chora chociaż kilka razy w życiu coś takiego miała, nie da się wykluczyć tego, że jesteśmy inni i chcemy być jak najbardziej "normalni"
Zaczełam więc poszukiwania i swego ideału, no bo przecież jest!
Nie, nie było i nie ma.
Jedyne co znalazłam to aktora, którego polubiłam, ale idolem mym nie został, Christopher Walken. Jeden z fajniejszych aktorów, żałuje ,że tak mało filmów z nim obecnie powstaje. Ale lubiłam go, nie czciłam, nie wiem nawet nic o jego życiu.

Po paru latach, że tak powiem, gdy stałam się  bardziej świadoma otaczającego mnie świata, zdałam sobie sprawę z tego ,że nie ma co na siłę starać się być taką jak inni, szukać swego idola, którego nie ma.
Nie szukajmy niczego na siłę, jeśli  przyjdzie na to czas samo się znajdzie.
Tyle wam mogę powiedzieć, a chce wspomnieć o tym, że w swym życiu spotkałam mnóstwo słynnych i tych mniej ludzi, nadal nie pojmuje tej otoczki wokół nich, dla mnie to zwykli zjadacze chleba tak jak ja, albo ty. Miałam nawet kilka autografów od nich jednak ,nie miały dla mnie one żadnej wartości, były zwykłymi podpisami, które w końcu  wylądowały w śmietniku w czasie porządków.

Jednak jest dużo ważnych ludzi, którzy wpłynęli na to kim jestem obecnie, ale im poświecę osobny post, ponieważ chce przygotować się do tego dobrze  merytorycznie i postarać się nie pominąć nikogo z tych najważniejszych :)